 |
|
Nikt , ani nic nie jest w stanie zastąpić rapu . To jest ta siła , moc , która daje ludziom ochotę do życia , daje wiarę w lepsze jutro , nie ma miejsca na zwątpienia , to kultura słowa , każdy przemyślany wers tekstu to wkład serca w muzykę , tu nie ma żadnych granic , to jest nie do zatrzymania . W dzisiejszych czasach , rap jest ponad wszystkim , tego nie zastąpisz niczym , to lekarstwo na złamane serca , zagubione myśli , chaos w głowie .
|
|
 |
|
Nakryłam swoje stopy ciepłym kocem , zakatarzony nos nie dawał mi spokoju , te jesienne wieczory - westchnęłam cicho pod nosem , sięgając po kolejną chusteczkę . Gorąca herbata zrobiona przez mamuśkę grzała moje zmarznięte dłonie . Wieczór , jak każdy , słuchawki w uszach , zapuszczone bity , krew płynąca w żyłach , spokojna arytmia serca i on w mojej głowie . Upiłam łyk herbaty i pomyślałam o nim , kiedy telefon zaczął szaleć na nocnym stoliku . Dwa połączenia , trzy połączenia . . w końcu podniosłam się i wibracje rozprzestrzeniły się w całej mojej dłoni " Chciałbym teraz być przy tobie . " - odłożyłam telefon obok lampki na stoliku , a serce o mało nie wyskoczyło z mojej klatki piersiowej , on wiedział w których sytuacjach jest najbardziej potrzebny .
|
|
 |
|
- wyrzuć tego szluga. - powtarzałam mu już czwarty raz. śmiał się pod nosem patrząc mi prosto w oczy. - czy ja nie po polsku mówię do chuja? - krzyknęłam próbując mu go wyciągnąć z ręki. - głośniej kurwa. - syknął popijając piwo. - obiecałeś mi , że to koniec z nałogami. ja wiem , że ciężko jest rzucić palenie czy odzwyczaić się od picia piwa ale co innego gdybyś się starał. wiesz co to jest obietnica? myślałam, że bierzesz to na poważnie. - mówiłam ciągiem. - powiedziałam Ci, że jeśli z tym nie skończysz odchodzę, pamiętasz? - dodałam. - pamiętam. - odpowiedział szybko. - i co? - zapytałam. - gówno, w dupie to mam. - zaśmiał się wypuszczając dym prosto na moją twarz po czym odwracając się na pięcie odszedł szyderczo się śmiejąc.
|
|
 |
|
- wyrzuć tego szluga. - powtarzałam mu już czwarty raz. śmiał się pod nosem patrząc mi prosto w oczy. - czy ja nie po polsku mówię do chuja? - krzyknęłam próbując mu go wyciągnąć z ręki. - głośniej kurwa. - syknął popijając piwo. - obiecałeś mi , że to koniec z nałogami. ja wiem , że ciężko jest rzucić palenie czy odzwyczaić się od picia piwa ale co innego gdybyś się starał. wiesz co to jest obietnica? myślałam, że bierzesz to na poważnie. - mówiłam ciągiem. - powiedziałam Ci, że jeśli z tym nie skończysz odchodzę, pamiętasz? - dodałam. - pamiętam. - odpowiedział szybko. - i co? - zapytałam. - gówno, w dupie to mam. - zaśmiał się wypuszczając dym prosto na moją twarz po czym odwracając się na pięcie odszedł szyderczo się śmiejąc.
|
|
 |
|
Spotkaliśmy się trzy miesiące od zakończenia swojego związku . to było przypadkowe spotkanie , siedziałam w parku czując jak słońce opieka moje policzki , delikatny makijaż , ulubione rurki , jasna top , wiaterek wiejący prosto na moje włosy - totalne przeciwieństwo tamtej dziewczyny sprzed trzech miesięcy . Przechodziłeś wraz ze swoimi koleżkami , od razu rozpoznałam twój głos , przecież do niedawna to była melodia , od której uzależnione były moje uszy , podniosłam na niego wzrok - Zaraz do was dojdę , dajcie mi chwilę - krzyknął do kumpli patrząc centralnie w moje iskrzące się oczy , i usiadł obok . Czułam jak trzęsą się jego nogi , ręce jak on cały trzęsie się ze zdenerwowania . - zmieniłaś się , gdyby nie twoje oczy , nie poznałbym cię na pewno - oznajmił przyglądając mi się jeszcze bardziej dogłębnie . - Ty też się zmieniłeś , szkoda tylko że tak późno . - wzdychając ruszyłam przed siebie pewnym jak nigdy krokiem , czując na plecach jego wzrok .
|
|
 |
|
Zebrało mi się na wspomnienia . Sięgnęłam po pudło ze zdjęciami podpisane " Wakacje z nim " . To były nasze pierwsze i ostatnie zeszłoroczne wspólnie spędzone wakacje . Trzymając w ręku pierwsze zdjęcie , przymrużyłam delikatnie powieki , wyobrażając sobie tamten pomost z nim , on głęboko patrzył mi w oczy , ja po uszy zakochana tonęłam w jego spojrzeniu . Kolejnym zdjęciem był ten pamiętny zachód słońca , my na jego tle a przed nami morze i mewy hałasujące nad jego falami , widziałam to , słyszałam nawet najmniejszy dźwięk zamykając oczy , tulił mnie w swoich ramionach , muskając czule moje czoło , splatał palce i szeptał do ucha że jeszcze kiedyś tu wrócimy . Dziś zostały mi tylko te zdjęcia , nie wiem gdzie on w tym momencie jest , ale chciałabym żeby od czasu do czasu zrobił to samo co ja , patrząc na nasze zdjęcia wrócił do tamtego miejsca , wrócił do naszej miłości
|
|
 |
|
Denerwuje mnie ten syndrom nadmiernego smutku. Ten stan, kiedy masz ochotę płakać, a dobijasz się jeszcze najsmutniejszymi piosenkami świata i wspomnieniami, których nie powinno być.
|
|
 |
|
Nie mam pojęcia jak to robisz, ale fakt że tak cholernie zawróciłeś mi w głowie strasznie mnie dziwi.
|
|
 |
|
Daj papierosa, nie marudź. Usiądę ci na kolanach, policzę pieprzyki na twarzy i szyi. To nic, że znam ich liczbę tak doskonale .
|
|
 |
|
Wczoraj było do dupy, dzisiaj jest do dupy, jutro pewnie też będzie do dupy. Czyżby upragniona stabilizacja?
|
|
 |
|
rozkochał mnie w sobie, narobił nadziei i definitywnie spierdolił.
|
|
 |
|
'A może jeszcze raz,
Swemu szczęściu spojrzę prosto w twarz?'
|
|
|
|