 |
|
Dzisiaj ostatecznie rzuciłam niepalenie.
|
|
 |
|
Jest piękna, silna, cenna dla świata i najlepsza, każdy jej to powtarza od czasu rozstania.
|
|
 |
|
Powinnam być szczęśliwa gdy Cię widzę, czuć ciarki na plecach gdy mnie dotykasz, zapominać o wszechświecie i marzyć by zostać z Tobą do końca, niestety, nic nie czuję.
|
|
 |
|
Mam wyjebane, żyję nienawiścią.
|
|
 |
|
"Raz na jakiś czas człowiek Cię zaskoczy
i raz na jakiś czas człowiek może nawet
zaprzeć Ci dech w piersiach!"
|
|
 |
|
Trochę mamy wszyscy najebane w głowach, trochę bardziej najebane w życiach.
|
|
 |
|
Nikt nie mógł powiedzieć Ci o tym jak bardzo za Tobą tęsknie, ile każdego wieczoru wylewam w poduszkę łez, bo Ciebie tu najzwyczajniej w świecie nie ma. Żaden z twoich błyskotliwych kolegów nie mógł rzucić Ci wprost, że Cię nadal kocham, ponieważ żaden z nich nawet się tego po mnie nie spodziewał, że względu na wcześniejszy ból jaki mi zadałeś. Nawet twoja mama nie przypuszczała, że to przez Ciebie kąciki moich ust nie podnoszą się już do góry, a oczy najzwyczajniej w świecie straciły ten błysk. Nikt nic nie zauważył, ale przecież to zrozumiałe, żadne z nich nie znało mnie na tyle dobrze,by mogło cokolwiek stwierdzić. Nie zrozumiałe jest jednak to, że nawet Ty nie potrafiłeś dostrzec bólu jaki zadałeś mi odchodząc. Moich łez i huku pękającego serca, gdy zobaczyłam was razem./ ecto?
|
|
 |
|
Z tego już wyrosłam, z codziennego picia, z narkotyków, z całych tygodni powycinanych z życiorysu, urwanych filmów, niekoniecznie dobrych ludzi, zaczepiania nieznajomych, spania u kogo i gdzie popadnie, przypadkowego seksu, wagarowania, picia, brania, palenia byle czego, byle gdzie, byle z kim, bycia najebaną dzień w dzień, wyrosłam z przeżywania tego, że ktoś odchodzi, bo tyle razy przeszłam przez wszystkie fazy straty, że kolejnym ludziom po prostu każe spierdalać zanim przyjdzie im do głowy myśl, żeby mnie zostawić, nie zatracam się już, nie upadam, nie kręci mnie to, kiedyś, owszem, ale już nie, to już nie jestem ja, teraz, jedyną rzeczą, której pragnę jest stabilizacja i spokój, bez szaleństw i ludzie mnie nie poznają i ja też się nie poznaję, ale to cudowne, poukładałam sobie w głowie.
|
|
 |
|
Jestem przerażona, zagubiona, nie mam ani grosza, a potrzeba mi co najmniej paru stów, jestem samotna, z połamanym charakterem i zablokowanym umysłem, nie za bardzo wiem co ze sobą zrobić teraz, jutro, nigdy, jestem totalnie posypana od kości zaczynając, na myślach kończąc, nie mam ani siły, ani jakiejkolwiek jebanej nadziei na to, że coś się zmieni, nie mam nic, a Ty, a Ty jeszcze mówisz mi, że nie wracasz, chyba tylko po to, żeby całkiem zdeptać to, co ze mnie zostało.
|
|
 |
|
Wszytko jest dobrze, tylko chyba zaraz się spakuję i wyjdę z siebie.
|
|
 |
|
To nie jest fajne, to nie jest fajne ani kurwa trochę, nie mam nikogo, żyje z osobami które mają czelność tytułować się moim ojcem i matką, ale nie zapewniają mi niczego, to nie jest wcale proste, to, że mimo wszystkich pozorów rodziny muszę sama o siebie zadbać i słucham krzyków za każdym razem gdy o cokolwiek poproszę, no kurwa, za każdym razem czuję się tak, jakby rzucali mną o podłogę, a nikt mi nie pomoże, bo nie mam nikogo z kim można tak naprawdę porozmawiać, komu mogłabym powiedzieć, że nie daję rady, to nie jest wcale fajne, dryfowanie między ludźmi, świadomość, że tak naprawdę nie ma się niczego, jest się nikim, do chuja, to nie jest fajne, ani trochę.
|
|
|
|