 |
|
A najbardziej zabolał fakt, że ja jej wszystko wybaczałam... Wszystko. Każdą naginaną akcje, przez którą miałam przejebane, każdy opieprz, każdą kare...Ale tego jej nie potrafię wybaczyć... Dziwna chora akcja, chciała ratować siebie i wpieprzyła mnie w niezłe bagno, w którym pozostawiła mnie samą sobie bez słowa wyjaśnienia ... ;/
|
|
 |
|
nic nie było równie wymownego jak ciepło bijące od Jego dłoni drżąco sunącej po moim kolanie i Jego nos przy mojej szyi desperacko wciągający drobinki mojego zapachu, jakby przeczuwając, że lada chwila zniknę definitywnie z Jego życia.
|
|
 |
|
kiedy On starał się ratować to, co zostało jeszcze z naszego związku, ja odsuwałam się jeszcze bardziej, chodząc częściej na treningi, więcej czytając, spotykając się ze znajomi nie dwa razy w tygodniu, a codziennie. kiedy On chciał odkopać uczucie, które tliło się nikle, ja odwracałam głowę opierając się przed głupim pocałunkiem. kiedy On z żalem w głosie mówił o tym, iż najlepiej będzie jeśli damy sobie spokój, może chociażby przerwę, ja pierwszy raz od miesiąca poczęstowałam Go uśmiechem. nie rozumiał mnie i długi czas czekał na powrót, a ja miałam już dla Niego tylko jedno zdanie: "nic nie znaczysz".
|
|
 |
|
przychodzi ten czas, w którym myślę, że nie mam prawa do szczęścia.
|
|
 |
|
nie zniechęcaj się, lepiej nie będzie.
|
|
 |
|
podążam instynktownie naprzód, myśląc o przyszłości przeplecionej toksycznym związkiem.
|
|
 |
|
przestań mówić jak powinno być, życie jest dzisiaj, nie jutro.
|
|
 |
|
przyglądając się zachowaniu, krokom, każdej wymiany pojedynczych, mało znaczących słów, tych kłótni, w które wkładamy tyle emocji widzę, że mamy własną teorię chaosu.
|
|
 |
|
Przyzwyczaiłaś się do niego na własną odpowiedzialność...
|
|
 |
|
- Zagramy w pomidora? - Ok. - Co robisz? - Pomidor. - Jak ma na imię Twój tata? - Pomidor. - Jakie warzywo Cię w nocy prześladuje? - Pomidor. - Kochasz mnie? - Nawet nie wiesz jak bardzo ♥
|
|
 |
|
Straciła wszystko co miała, ale dzięki temu dojrzała.
|
|
|
|