 |
|
milczenie - to jeszcze nie cisza.
|
|
 |
|
Tak pragnę życia, tak pragnę ufać, poradzić sobie,
Tak pragnę żyć, by wrzasku metropolis nie słuchać,
Znaleźć harmonię; by świat był częścią mnie,
Bez systemu, bez potwora, który zjada moje serce.
Wciąż chcę wierzyć w te ideały,
Wciąż wierzyć, że jest sens tej naszej pracy,
Że tak naprawdę ziemia jest tylko przelotnym momentem,
Krótkim przystankime do stacji wieczne szczęście.
|
|
 |
|
I nie widzę znaków i nadlatuje jak ślepiec,
aż z biegiem lat uwierzę, że tak będzie lepiej
|
|
 |
|
ja wiem, że to chwila,
co pęknie na wietrze jak bańka z mydła,
że to kpina.
|
|
 |
|
I nie możesz znieść ich, masz dosyć substytutów
Może możesz iść ze mną za rękę i skończyć na bruku
|
|
 |
|
Wątpliwości?One przychodzą znikąd,wprowadzają zamęt,wypełniają powietrze dymem i nie konkretyzują rzeczywistości.
|
|
 |
|
jest głodna tulenia, przytulenia, wtulenia, zatulenia i obtulenia
|
|
 |
|
Nie chcę ideału.
Chcę człowieka z rysami, wadami, bliznami.
Z doświadczeniami.
Żeby móc je zrozumieć, zaakceptować i pokochać.
Niektóre wyeliminować.
Człowieka jednocześnie identycznie postępującego ze mną i moimi niedoskonałościami.
|
|
 |
|
Uwiodła mnie przepaść jednego spojrzenia.
|
|
 |
|
Już mi zbrzydło to wszystko i pierdolę ten kodeks
Dziś przytulę cię tylko po to, by zaraz odejść
Te uczucia nietrwałe i dlatego tak cenne
Tylko szkoda, że nasze serca nie są wymienne
Możesz spać z moim wrogiem, spuszczaj wzrok, gdy mnie mijasz
Baw się dobrze dziewczyno, aż ci spłynie makijaż
|
|
 |
|
Powiedz o co grasz, powiedz dokąd zmierzasz
powiedz co to strach i czy boisz się umierać.
Powiedz jaki plan, co zrobisz gdy nie wypali.
|
|
 |
|
Zagubiony w sferze faktów.
Gubiąc sens dobrego taktu...
|
|
|
|