 |
|
Chodź, pogadamy na każdy temat
Gdzie punkt widzenia się od lokalizacji zmienia
|
|
 |
|
Czuję to we krwi, a i to miasto, żadne z nas nie śpi
Nie chodzi mi o to czy się ze mną prześpisz
Może też nie możesz zasnąć, proszę cię, uśmiechnij się
Może też stajesz do walki, ale upadasz na deski
Może czujesz to co ja i za czymś tęsknisz
Wszystkie myśli, uczucia, których nie masz gdzie pomieścić
|
|
 |
|
Słodzić, pieprzyć, słono płacić
Czuć w tym gorycz, wszystko szkodzi
W dużych ilościach Panu i Pani
Oprócz cyjanku, on szkodzi w małych
|
|
 |
|
Nikt nie ma prawa mnie odpychać. To moja rola. Mnie trzeba kochać, trzymać za rękę i patrzeć mi w oczy. Ja mogę na to pozwolić lub nie.
|
|
 |
|
Może rzeczywistość zależy od naszego na nią patrzenia? Każdy widzi dokladnie to co chce widzieć.
|
|
 |
|
Poszedłbym za nią nawet do piekła. Najgorsze, że nie wiem dlaczego.
|
|
 |
|
w chwilach kryzysu w poczuciu osamotnienia lgniemy ku ludziom gotowym podać nam rękę nie zawsze wyciągnie ona nas na suchy i bezpieczny ląd. Bywa, że zepchnie w mroczne pełne wirów wody, z których wydobycie się graniczy z cudem
|
|
 |
|
o kilka łez ubożsi liczymy na cud, za sterylnym parawenem czeka nas brud.
|
|
 |
|
Za lepsze życie, za siłę, którą chcemy w duszy mieć. Ten świat uczy mnie być skurwysynem. Nic nie wzruszy mnie mnie dziś już ...
|
|
 |
|
o kilka łez ubożsi liczymy na cud, za sterylnym parawenem czeka nas brud.
|
|
 |
|
Wierz mi, płaczę, najwyższy czas dorosnąć
Nie tylko tu są miliony ludzi których dzieli wspólna samotność
W odbiciach kałuż na mokrych ulicach
Tu gdzie pragnienie zapomnienia jest tak silne jak chęć życia
|
|
 |
|
Patrz na mnie z uśmiechem. I mów do mnie, proszę. tak jak do żadnej innej. I przytulaj mnie mocno i przynoś mi żelki i bądź przy mnie zawsze kiedy będę tego bardzo potrzebować. i całuj mnie patrząc mi w oczy. I mów, że mnie kochasz. i kiedy będzie źle. pozwól mi się wypłakać. w swoich ramionach. i nie zawiedź mnie proszę. nigdy nigdy w życiu.
|
|
|
|