 |
|
Powiedzieć jedno słowo które zakończy moją męke,
Chyba jestem gotów znaleźć się tam gdzie zechcesz,
Chciałbym być z tobą tam gdzie ty teraz jesteś
|
|
 |
|
Ej, ej, ej Ty
Trzeba było myśleć gdy
Po fakcie łzy zalały ci oczy
I tak przez siedem dni
Dzień w dzień ten sen się śni
|
|
 |
|
Zamknij oczy i wyobraź sobie szczęście.
Co widzisz? Trzymasz kogoś za rękę?
Ocean, niebo, słońce?
A może trzy dupy gorące,
brudny seks, koks i pieniądze?
Czy dzieci po domu biegające?
Każdy ma swoją szczęścia teorię.
Nie wiem co dla ciebie okaże się dobre.
Jestem człowiekiem a nie aniołem.
Nie jeden raz tutaj ostrym łukiem ciąłem.
Chciałbym zawsze wiedzieć co mi da szczęście,
Wiele razy się myliłem kompletnie.
Jak twój świat jest nie do przyjęcia
Będziesz w ucieczce szukał swojego szczęścia.
Alko, narko i megalomania
Nie pomaga tylko obraz zasłania.
|
|
 |
|
Miłość to chłam, przeliczana na ilość ran,
ran które zadam i ran które mam..
|
|
 |
|
nie ma sensu ciągle w przeszłości tkwić bo
kiedy witam nowy dzień
to marzę by dobrą nowinę przyniosło mi dziś
świeże powietrze
bo być może właśnie ten
okaże się ostatnim w którym będę
mógł zmienić coś na lepsze
spośród stu milionów scen
dzisiaj wybiorę tę jedyną
która całe złe myślenie zatrze
i nic nie brakuje mi
|
|
 |
|
Mam ich mam, ludzi których znam
Oni dają wiele, więc ja też dużo dam
Grupa przyjaciół i to są nasi bliscy
Chuj, że niewielu niepotrzebni nam są wszyscy
|
|
 |
|
Mógłbym przestać udawać, że jakoś sobie radzę bez niej
I zacząć wierzyć w to, że będziemy razem w niebie
Czuć się bezpieczny śniąc albo na przykład
Już nigdy więcej nie zasypiać
Mógłbym oszukać sam siebie i chociaż przez chwilę żyć
Jakbym miał wszystko o czym zawsze marzyłem
|
|
 |
|
Myślisz, że nie cierpię, bo się nie skarżę, że nie mam uczuć,
bo ich nie okazuje, że nie pamiętam, bo przestałam wspominać...
Czy to, że jestem silna i potrafię dobrze kłamać oznacza,
że nie jestem człowiekiem?
|
|
 |
|
Gdy czegoś bardzo mocno chcę,
Wtedy problemu nie ma, znasz ten schemat
Olej każdy dylemat, jest zbędny
|
|
 |
|
Śpimy w blasku gwiazd i budzimy się o brzasku,
tylko po to, by mieć przerwę i czas na tą stertę spraw.
|
|
 |
|
Mam dosyć tych kłamstw, bezsensownych słów
Mam dosyć tych warstw, prostacki gust
Słowa zabił czyn, bo nie będzie zdrów
Stres, który gdzieś tam jest czai się jak zwierz
Czerpie na tobie tak wielkie korzyści
Ja chcę zdjąć kajdany tej nienawiści
Trzymając się wiernie tych własnych przeżyć
|
|
 |
|
Sometimes, people surprise you
And people surprise me
Well I guess that's the price we pay
For wanting so badly
I don't know what to think anymore
Maybe things will get better
Maybe things will look brighter
Maybe,., Maybe,., Maybe,.,
Sometimes, Sometimes, Sometimes
|
|
|
|