 |
|
Niedziela, około 21. To był ten moment, w którym zapragnęłam tego, aby być w pustym domu. Zamknęłabym okna i zaczęła krzyczeć. Najgłośniej jak tylko bym zdołała. Może dzięki temu by mi ulżyło... A tak to tylko płakałam, jakby na zawołanie, tłumiąc głos. Nie mogąc wydostać żadnych dźwięków z siebie. Nie wiedząc dlaczego mam tak podły nastrój. Przecież tyle dobrego mnie tego dnia spotkało... Chyba za wiele... Nie dałam rady przytłoczona życiem. Gapiłam się w Krzyż na kościelnej wieży, który widać z mojego pokoju i pytałam szeptem dlaczego. Przez dobrych parędziesiąt minut. Gdy się uspokoiłam, po prostu zasnęłam. Ze zmęczenia. A rano, zaraz po wstaniu, szybko wyrzuciłam pełno suchych już chusteczek higienicznych..
|
|
 |
|
„…A gdy już wrócisz, to usiądę Ci na kolanach, oprę moje dłonie na Twoich ramionach i będę całować Twoją twarz. Kawałek po kawałku. Obiecaj mi, że mnie nie rozbierzesz, zanim skończę…”
|
|
 |
|
"Serce: Ty, Rozum, tego nie pojmiesz. Może gdybyś się napił, było by ci łatwiej"
|
|
 |
|
byłam ostatnio w 'naszym' miejscu, znowu. usiadłam na drzewie, lecz brakowało mi twoich kolan, bo na nich zwykle się opierałam. wyjęłam papierosa i zapaliłam, było tam tak pusto, bez Ciebie skarbie. dym delikatnie unosił się w powietrzu, idealną ciszę przerywały tylko łzy, które upadały na trawę wokół. nigdy nie przypuszczałam, że wrócę tam bez Ciebie, ale to jedyna szansa, aby przypomnieć sobie Ciebie dokładniej, ton twojego głosu, twój uśmiech, każdy twój gest, bo nawet i za tymi małymi tęsknię. / pieprzonaoptymistka
|
|
 |
|
myślisz, że te uczucia z serca wyparowały tak zaraz? z dnia na dzień? że nazajutrz obudziłam się z uśmiechem i pełnią życia? minęło już kilka miesięcy, a one wciąż siedzą w mojej klatce piersiowej uniemożliwiając mi normalne oddychanie, wiesz? minęło już tyle dni, a jednak wciąż są one obecne. przeszkadzają mi nieraz przy piciu herbaty czy słuchanie nowego krążka, ale ostatecznie się do nich przyzwyczaiłam. czasem, kiedy mam słabszy dzień upijam je wódką, a czasem przysypuję jakimiś proszkami, ale żyję. wciąż żyję, bo muszę. tak naprawdę wszystko jest mi obojętne. robię to dla nich. dla bliskich. nie mogę im zrobić tego samego co sobie. nie mogę ich zawieź, ani tym bardziej nie mogę spieprzyć z tego świata. pozbawić ich mojego uśmiechu, który i tak, nie wygląda przecież jak kiedyś, ale jest. udawany czy nie, jest. serce biję, a więc żyję. nic więcej im nie potrzeba. /happylove
|
|
 |
|
Nie twierdzę że mi go brakuję. Po prostu najzwyczajniej w świecie chciała bym dowiedzieć się co u niego słychać, jak się trzyma i jak układa się jego nowy związek. Zobaczyć jego uśmiechniętą twarz i ironiczne spojrzenie. Posłuchać jego wspaniałych opowieści i śmiać z głupiego zachowania, którego powodem był alkohol. Nie tęsknie, po prostu męczy mnie pytanie "co dzieje się z moim przyjacielem". / ?
|
|
 |
|
Po każdym EX - przychodzi NEXT. [czystychajsdziwko]
|
|
 |
|
"Każda laska pęka z dumy, gdy masz bracie dresik Pumy" / Paulo Coelho ;D
|
|
 |
|
prawdziwe uczucie co by się nie działo nie przemija.
|
|
 |
|
Przeszłość potrafi doszczętnie zgnoić człowieka. [bez_schizy]
|
|
|
|