 |
|
Miałam wybór - pójść z nim, łamiąc tym samym Tobie serce, lub zostać przy nim i łamiąc serce sobie. Jedno jest pewne, cokolwiek bym nie wybrała, któreś z nas by cierpiało.
|
|
 |
|
Przyznam - nie kocham go, ale ma w sobie coś takiego, co pociąga mnie tak, że sama nie potrafię tego zrozumieć. / J.
|
|
 |
|
Nie wiem dlaczego tu jesteś, co Cię przy mnie trzyma, dlaczego nie odejdziesz, nie zrezygnujesz ze mnie. Nie jestem warta tego żebyś mnie tak kochał, nie jestem warta Ciebie.
|
|
 |
|
Dopiero ten uśmiech utwierdził mnie w przekonaniu, że jeszcze dla siebie istniejemy.
|
|
 |
|
W środku nocy przychodzisz, we śnie budzisz mnie.
I siadam znów przy stole, przelewam sen na tekst.
Pod osłoną nocy, w objęciach świtu kończę,
Spoglądam z nadzieją, zero na odbiorczej.
Nie przespana noc, razem z kartką papieru.
W mojej głowie przejęłaś kontrolę całego systemu.
Przesiąknięty Tobą, nie mogę się uwolnić
Od myśli, która jest dla mnie jak narzędzie zbrodni.
Wciąż niespokojny,
Coraz częściej się uginam,
Czekam na Twój powrót, bo jedynie to mnie trzyma.
Wciąż marzę o tym, że kiedyś staniesz obok,
Chwycisz mnie za rękę i zburzymy tą samotność.
Chcę wierzyć w nas, że to jeszcze nie skończone,
Że Ty i Ja to jedność, czas nie zmienił tego w ogóle.
Teraz czy później, jutro nawet jeszcze dłużej,
Bo tylko dzięki Tobie przejdę każdą próbę.
|
|
 |
|
W pokoju, w którym poczułem się jak ostatni frajer,
Skończony dupek, na własne żądanie.
Odebrałem zapłatę za to co spieprzyłem,
A teraz zamiast Ciebie, pusta wpędza mnie w mogiłę.
Co zrobiłem wiem dobrze, wiem doskonale i przepraszam.
Chciałbym to naprawić, cofnąć, zniszczyć i wymazać.
Gdyby była szansa ostatni raz spróbować,
Zabił bym dla Ciebie, nie potrafię się odkochać,
Zapomnieć o tym, co mnie pochłonęło.
Te cztery ściany były dawniej rajem, teraz są celą.
Skazany na samotność, siedzę z nosem wbitym w szybę,
Pojawiasz się za oknem, by przypomnieć co zrobiłem.
Rozpływasz się w momencie, gdy chcę podejść i Cię poczuć.
Z dotknięciem Twojej dłoni, obraz znika z moich oczu.
|
|
 |
|
Bez ciebie nie mam co tu robić, jestem niepotrzebny.
tysiąc razy to mówiłem i będzie kolejny,
następny raz, bo jestem upierdliwy, twój boy
zakochany na całą parę.
Już za późno, aby kombinować, rozważać inne wybory. Wiem, że ciebie potrzebuję jak na pustyni wody, teraz tu ludzie pieprzą nietrzeźwo myślisz.
Tego kwiatu to pół światu SPIEPRZAJ- kocham ją nie widzisz? Ona jest wszystkim, a reszta mnie nie rusza,
złapię cię za rękę, uciekniemy stąd malutka. Nie chcę słuchać za dużo doradców. Ważne jest to, że moje serce gna naprzód, z podwójną siłą bije jak dzwon.
Ono jest tylko dla ciebie skarbie non stop, masz wyłączność, do ciebie należę. Inne panny niech sie skryją przy takiej kobiecie.
|
|
 |
|
Takich zwykłych kolesiów jak ja są tysiące
A taki skarb jak Ty nie powtórzy się już więcej
Nieważne zresztą, bo czas się nie zatrzyma
Może dobiec końca nawet, ja już mam swój ideał
I kocham ją i będę kochać
Ty wiesz, moja mała, bez Ciebie bym się poddał
Oddał diabłu życie, bo po co być wyblakłym
Teraz widzisz sama, że bez Ciebie nie daję rady
Nie daję rady, Ty jesteś moją samotną wyspą
Na Twoim punkcie, zwariowałem, oszalałem, mogę przysiąc
Waleczny rycerz? Raczej zakochany wariat
Widzisz te gwiazdy? Jesteś piękniejsza niż każda
Na ziemi czujesz bóstwo, karmisz ciepłem tą planetę
Wiem, że teraz tylko śmierć może odciągnąć mnie od Ciebie
A później to nie wiem i nie chcę nawet myśleć
Kocham Cię, dziękuję Boże za jej życie.
|
|
 |
|
Tak bardzo potrzebuję Ciebie
Tutaj jak najbliżej
Przy mnie obok, nie koło mnie
Bo Inaczej nie przeżyję
Ty jesteś życiem, szczęściem i wiecznością
Słowem i oddechem, nigdy nie odchodź...
|
|
 |
|
Twój głos porusza mnie delikatnie każdym szczytem
Kocham każda wiadomość, którą mi przyślesz.
Chcę Ci podarować cały świat, dobrze, że jesteś
|
|
 |
|
Czy wiesz kochanie, że to jest właśnie Twoja wina?
Przewróciłaś mój świat, gdy się w nim pojawiłaś,
do góry nogami wszystko rozrzucone,
ale bez tego wiesz nie mógłbym żyć bez Ciebie w ogóle.
Ty dajesz pomoc, jesteś najczystszym źródłem
Myślę o tobie dwadzieścia cztery przez siedem, jestem czubem.
I nie dziw się, że miłość może być taka i jeszcze wtedy, gdy skarbie pokochasz wariata.
To nie jest tajemnica, że szaleję za Tobą,
niech wszyscy wiedzą, że Cię kocham, opinie mnie nie obchodzą, bo najważniejsza jesteś Ty, a nie oni
i wiedz, że nikt na tym świecie kochać mi Ciebie nie zabroni.
Niech robią co chcą, mogą stawać na głowie, nie mają wpływu i tak pokocham Cię jak tylko mogę, najmocniej jak umiem, całą siłą, nieprzytomnie
to jest taka skala, która tylko rośnie.
|
|
 |
|
Kocham cię wiesz, najmocniej jak umiem. Musisz być przy mnie, bo bez ciebie nie usnę. Oświetlasz mi drogę, prowadzisz i jesteś, nie potrzebuje nikogo więcej.
|
|
|
|