 |
|
najgorsze, że szukasz cząstek mnie właśnie w tamtej zdzirze.
|
|
 |
|
założę różowe okulary, kolorowe ciuszki, pomaluję paznokcie różowym lakierem, na twarz nałożę kilogram różowego pudru, a nawet dwa kilogramy. chociaż prędzej stanę się lalką barbie, niż dzięki temu zobaczę świat na fałszywo, na optymistycznie.
|
|
 |
|
mam na Ciebie taką chrapkę, jak Gargamel na smerfy.
|
|
 |
|
jasne. możesz spytać, czy Cię kocham. ale wiesz, nie licz nie odpowiedź.
|
|
 |
|
za 67 dni będziemy widywać się już codziennie, na każdej wręcz przerwie. czyż to nie cudowne? nie. kiedyś może i bym się cieszyła, ale teraz, jest mi przykro, tak cholernie przykro się na Ciebie patrzeć. to boli. nawet nie wiesz jak bardzo.
|
|
 |
|
hey idiot,
let's go to party!
|
|
 |
|
Pisząc to nie wiedziała co robi, nie wiedziała jak bardzo jej życie może się zmienić. Drżącymi dłońmi przejechała po klawiaturze, zatrzymując się na jakże dobrze znanych jej klawiszach, teraz się już nie zawaha, nie naciśnie 'usuń', chociaż dobrze wie że to tylko głupia nadzieja, która się oszukuje wmawiając sobie że tym razem będzie inaczej.
|
|
 |
|
- Nie wyobrażaj sobie, że masz na mnie jakikolwiek wpływ - A na co mam wpływ ? - Najwyżej na mój odruch wymiotny ♥
|
|
|
|