 |
|
wróże, że będzie dobrze, już nie muszę cię namawiać dłużej...
|
|
 |
|
Poznam Cię z miłością naturalną
Niedotykalną i nieprzewidywalną
Poznam Cię z miłością symetryczno-liryczną
I niekoniecznie czystą
|
|
 |
|
Wiem, jak to rozegrałeś
Igrałeś z moją wiarą,
Jakbym była ofiarą polowania.
I tracę
Wszystko co miałam chronić w swoim życiu.
|
|
 |
|
a Twoje oczy to już nie moje okno na świat.
|
|
 |
|
Ja wciąż żyję miłością, tak.
Udowodnij swoją wyższość jeszcze raz
jakbym kurwa nie wiedział w co grasz,
gdy byliśmy razem, to myślałem, że damy radę,
a co myślą o nas Ci dla których zawsze byliśmy przykładem
|
|
 |
|
i się gubisz już sam w tym lub sama..
Gdyby nie to, że nasze plany utonęły w planach
i tak ci powiem przepraszam
bo nie chciałem tego mówić głośno
i próbuję się ogarniać,
ogarniać...
|
|
 |
|
musimy iść, musimy umrzeć
nie możemy żyć i nie ma nic
i nie ma uciec dokąd.
|
|
 |
|
Bo, wszystko przed Tobą i wszystko przede mną,
a nie wystarczy słowo, by coś wiedzieć tu na pewno
i nie wystarczy słowo, by powiedzieć jak jest teraz
i nie byłbym tu sobą, mówiąc, że się chcę pozbierać.
I, że umiem
i, że potrafię, że się nie wkurwię
i tak jest u mnie, lepiej znacznie, naprawdę,
po co mam ściemniać jak zawsze, rozumiesz, bo ja wciąż chyba nie
|
|
 |
|
Jest tak samo, może tylko trochę smutno
i nie mówisz dobranoc i nie mogę przez to usnąć
i może trochę pusto i znowu jest to rano
i znowu uwierzyć trudno, że marzenia się spełniają.
|
|
 |
|
Alkohol w żyłach, ponoć nie zagoi ran, ale gdy urwie się film jest taki bezwładny stan. / ZdunO
|
|
 |
|
Mam taki charakter, który łatwo skrzywdzić, choć nie widać ran, pozostają blizny.
|
|
 |
|
wiesz nie wierze w to ze to się stać ma na poważnie
ze zgaśnie świat mój od tak w jednej chwili na prawdę
nie chce dnia boje sie dnia który wszyscko co piękne
obróci w pył zostawi płacz, syf i nic więcej
|
|
|
|