 |
|
Ze wszystkich rzeczy bolesnych najgorsza jest bezradność, gdy nie mogę Cię wołać, prosić, kochać, całować i czekać, gdy nie mogę nawet błagać byś wrócił.. Tylko nadal nie wiem czym zabić tę pustkę..
|
|
 |
|
Chciałabym Ci powiedzieć że bardzo się boję. Boje się że Ty kiedyś odejdziesz jak inni, że zostanę znowu sama na świecie, a Ty o mnie zapomnisz. I jedyną rzeczą na świecie jaką musisz zrobić to nie odchodzić, bo panicznie boję się samotności, że Cię stracę! Więc zostań, nieodwołalnie i kategorycznie zabraniam Ci odchodzić. Bo jesteś całym moim życiem i żyję dzięki Tobie. A jeśli odejdziesz to zabierzesz ze sobą wszystko.. nawet powietrze, a wtedy umrę. Umrę rozumiesz.. Udusze się tu sama. Więc zostań, błagam.
|
|
 |
|
to niemożliwe. nie wierzę w to. nic nie wskazywało na to, że.. no właśnie. a jednak, znowu to się stało. wpadłam, wpadłam po same uszy, nawet nie wiedząc kiedy to się stało. jedna chwila, jeden moment, nie ma Ciebie, a ja już wpadam w dołek, a z oczy cisną się łzy. to nie jest normalne. to nie jest przyzwyczajenie. chociaż faktycznie, przyzwyczaiłam się do Ciebie i do Twojej obecności. to coś więcej. kurwa. jak to możliwe :(
|
|
 |
|
Wiesz kiedy naprawdę kochasz? Kiedy się do ciebie nie odzywa, odrzuca połączenia, a ty nadal dzwonisz. Kiedy powoduje, że z twoich oczu płyną łzy, a ty nadal chcesz z nim być.
|
|
 |
|
Któregoś dnia spotkasz kogoś wyjątkowego, kogoś, kto rzuci cię na kolana jednym uśmiechem. Kogoś, kto zniewoli twoją duszę jednym spojrzeniem pięknych oczu. Nagle kula ziemska przechyli się na swojej osi i wskaże właśnie na nią. I będziesz wiedział, że spotkałeś swoje przeznaczenie.
|
|
 |
|
Jeśli coś jest dla Ciebie pasją, to nigdy nie powiesz że masz dość /Madzia
|
|
 |
|
W gruncie rzeczy sama nie wiem co to dokładnie jest. To chyba jeszcze nie kochanie, ale o wiele więcej niż zauroczenie. / Madzia
|
|
 |
|
'Kilka tych samych blizn na sercu a Ty i tak powiedz że nie znam życia'
|
|
 |
|
Tak.. masz rację, nie wiem jak to się stało, nie wiem za bardzo kiedy, stało się to po prosu od tak. Później zapaliła się iskra nadziei że może jednak coś dla Ciebie znaczę.I do teraz tego nie wiem, tak samo jak nie wiem mnóstwa innych rzeczy ale jednej rzeczy jestem pewna a mianowicie tego że nie zostałam powołana do tego by przejść to życie bez Ciebie / Madzia
|
|
 |
|
[2] Ostatnie lata wciągnęły mnie w wir obowiązków i tej chorej rutyny, a teraz pojawiłaś się Ty, mój promyk w całej szarej rzeczywistości. Boję się tego jak jest mi przy Tobie dobrze. To zdrowe? Można tak uwielbiać kogoś pocałunki? Dotyk? Ciało? A przede wszystkim słowa? Czuję, że się uzależniam. A za każdym razem, kiedy wstaję rano, znów pojawiam się w pracy, boję się, że to mnie pochłonie, a Ty przetrawisz to raz, drugi, trzeci, ale za kolejnym po prostu zrezygnujesz. Nie pojawisz się kolejnego wieczora. Znikniesz, a mój świat znów wygaśnie. Boję się cholernie, że stracę osobę, którą prawdopodobnie zaczynam kochać.
|
|
 |
|
[1] Nerwowo skubie brzeg kanapy rozłożony z głową na moich udach. Upijam kolejny łyk kawy, drugą ręką mierzwiąc Jego włosy i ponownie pytając, co się dzieje. Zapewnia setny już chyba raz o tym, że jest w porządku, a ja kolejno widzę Jego drżącą lekko wargę, boleśnie przygaszone oczy, napięte mięśnie, które jasno wskazują mi co innego. - Nie potrafisz kłamać, a nawet jeśli, to nie potrafisz okłamać mnie. Całe Twoje ciało, Twoja dusza są przeciwko Tobie. Gdzieś tli się tylko ta iskierka podświadomości, która nie chce podzielić się ze mną tym, co Cię gryzie po serduchu - kończę, a On zrywa się gwałtownie, wylewając trochę kawy z mojego kubka. - Panicznie się boję o Ciebie. Nie wiem jak mam Ci opisać to uczucie, ale pochłania mnie całego. Boję się o to, że ten świat może zrobić Ci krzywdę. Ludzie to hieny, boję się, że Twoje serce, choć jest cholernie silne, w końcu tego nie wytrzyma. Dzięki Tobie zauważyłem coś poza pracą.
|
|
 |
|
Daję Mu buziaka w policzek, a On przed "do zobaczenia" zawsze szepcze mi do ucha jeszcze krótkie "dziękuję". Za każdym razem na nowo dziwi mnie cudowny wydźwięk tego słowa w Jego ustach, będący melodią stanowiącą podkład do dalszego kroku. Mocno wtulam się w te szerokie ramiona - miejsce z którego codzienna rzeczywistość wyszarpuje mnie siłą. Nie chcę go zostawiać. Boję się, że ten cholerny los, czas, cokolwiek może zrobić coś przeciwko nam, a każdą sekundę chcę traktować jak ostatnią, maksymalnie chłonąc Jego obecność.
|
|
|
|