 |
|
Szczerze? Nie wiem, co w niej widzisz. Nie rozumiem. Ale nie muszę rozumieć. Nie zależy mi.
Mam wszystko gdzieś. A i na koniec, chcę tylko dodać, że cię kocham, ale to nie moja wina.
|
|
 |
|
Nawet go nie kochałam, prawdopodobnie nawet nie wiem co to znaczy, może tylko go lubiłam... może. Nie wiem kim dla mnie był, dlaczego nie mogę się po nim pozbierać, dlaczego mój organizm nie chce nikogo innego, dlaczego nie mogę funkcjonować jak wcześniej, dlaczego nie mogę tego co się między nami wydarzyło po prostu puścić koło dupy. I choć za to wszystko go nienawidzę, wiem tylko, że gdybym miała wybierać między nim, a resztą świata wybrałabym jego. Bo mimo wszystko tylko gdy byłam z nim czułam się komuś do życia niezbędna.
|
|
 |
|
Osobiście powiem że też troche sie zmieniłem,
kiedyś grałem ciągle w piłe teraz w domu siedze z piwem,
i choć z dnia na dzień żyje to mam w sobie tą wiare,
że co złe szybko przeminie a co dobre pozostanie....
|
|
 |
|
Tylko Ty chwytasz mnie za serce.
|
|
 |
|
Przecież i tak wiem, że tęsknota zżera Cię od środka. Kolejne bezsenne noce, cisza odbijająca pośród czterech ścian. Łzy, które poduszka wsiąknęła razem z Twoimi najbardziej szczerymi uczuciami. Zaciśnięte do krwi pięści, powstrzymujące się od kolejnego uderzenia o ścianę. Opuchnięta twarz oblana słonym morzem łez mieszającym się z krwią stale przegryzanych warg. Skulona postawa, obejmująca z całych sił kolana próbując wyładować tą całą złość kumulującą się w Tobie. Każde ukłucie serca zaczyna sprawiać Ci ogromny ból promieniujący przez całą klatkę piersiową. Psychika wariuje, nieświadomie słyszysz głos, który cicho szepcze: "Ból, cierpienie- to Twoje przeznaczenie". Oddech co raz bardziej przyspieszony od wściekłości i żalu zranionej ludzkiej istoty. Ten proces będzie powtarzał się niejednokrotnie. Gdy udręka minie zapomnisz o nim na pewien czas, potem powróci i znowu będzie niszczyć każdy zakamarek Twojego ciała. Jeśli kochasz wiążesz z tym bolesność spowodowaną cierpieniem.
|
|
 |
|
Nienawidzę tego pieprzonego momentu, kiedy wszystko się sypie. Próbuję coś naprawić, ale roztrzęsione dłonie całe we krwi trzymają moje życie, które rozproszyło się na drobne kawałeczki. Tak jakby mój los był porcelanową wazą, która rozsypała się z powodu lekkiego strącenia spowodowanego tylko i wyłącznie czystym przypadkiem. Powiedz jak można odbudować coś, co zostało doszczętnie zniszczone? Moje życie stało się gruzowiskiem z niewytłumaczalnego powodu. Tkwię w depresji emocjonalnej, która wciąga mnie co raz to niżej i niżej- niszcząc mnie w stuprocentowej całości. I gdy już znajdę się na samym dnie emocjonalnych negatywów, wtedy ja stanę się łowcą niewinnych istot, które chwilowo zgubiły właściwą ścieżkę życiową.
|
|
 |
|
Tęsknota bardzo często przed oczyma nam staje, cicho szepcze do ucha: "znów zabieram Ci wiarę".
|
|
|
|