 |
|
Brak odwagi by zamknąć rozdział nazwany Twoim imieniem.
|
|
 |
|
Facet jak facet. Będzie dawał nadzieję, włączy ten swój "łobuzerski" uśmiech, sprawi, że go pokochasz, a potem? A potem zapomni, że w ogóle był ktoś taki ja Ty w jego życiu.
|
|
 |
|
Mój dzień kończy się późną nocą, gdy zmęczona bezsennością zasypiam myśląc o Tobie.
|
|
 |
|
Wszystko jak dawniej, tylko trochę bardziej tęsknię.
|
|
 |
|
Jej oczy gasły, uśmiech zbladł, słowa nabrały pustego brzmienia. A serce biło cichym, nierytmicznym dźwiękiem.
|
|
 |
|
Marzenia się spełniają, trzeba im tylko trochę pomóc.
|
|
 |
|
Jego klatka piersiowa zawsze była najwygodniejszą poduszką i działała na bezsenność lepiej, niż jakiekolwiek tabletki.
|
|
 |
|
Usłyszałam monotonny, narastający odgłos silnika. Obróciłam się i spostrzegłam czarne bmw jadące w kierunku mojej grupy. - Wsiadaj - krzyknął zza drzwi. Wybuchłam śmiechem i obracając się do kumpli wycedziłam przez zęby - Niech się pierdoli. Spojrzeli na mnie tajemniczo i kiwając głową w stronę samochodu kazali podejść do szyby. Westchnęłam i kierując się w stronę auta wypowiedziałam krótkie i obojętne "Co?". Wyszedł z pojazdu i przyciskając mnie do maski złączył nasze usta. Wyrwałam się i uderzając go w twarz osunęłam się po drzwiach, upadając na chodnik. Patrzył na mnie swoimi niebieskimi oczami, kucając koło mnie - Przepraszam, nie chciałem cię zranić, uderzyć, zdradzić. Znasz mnie, kocham cię, zawsze będziesz tą kobietą. - wyszeptał i dodając cytat z Emsi wykrzyczał: "Raniliśmy się nawzajem, ale jesteś tą jedyną". Wstałam i przytulając się do jego kurtki z całych sił wzięłam go za rękę i patrząc prosto w oczy szepnęłam "spierdalaj" odchodząc już na zawsze. / kredkinabaterie4
|
|
 |
|
Łzy spływały po opuchniętych wargach, krzyczałeś. Głośno krzyczałeś i uderzając mnie znów w twarz wypominałeś każdą ze zdrad. Nie byłeś bez winy, dobrze wiedziałeś, że odwdzięczałam się tylko za twoje występki. Kilka dni wcześniej nie potrafiłam spojrzeć w lustro, widziałam tam tylko szmatę, która zostawia kochającego faceta, dla jakiegoś frajera. Kolejnymi ciosami udowadniałeś mi, jak bardzo się myliłam. Byłeś nikim, dupkiem, który miał śmiałość uderzyć kobietę. Krew ciekła z moim spuchniętych oczu, warg, ale najbardziej z serca, które do tej pory kochało największego skurwysyna w mieście. Skurwysyna, który tak dosadnie potrafił zniszczyć moje szczęście. / kredkinabaterie4
|
|
 |
|
Nie musisz mówić mi, że jest ciężko, co z tego.
Nic nie robisz, nie masz nic i nie zmieniasz niczego.
|
|
 |
|
Już przestałam czekać na wiadomości od Ciebie, przestałam czekać aż sobie o mnie przypomnisz. Zauważyłam, że powoli przemijasz. Tylko czasem przypomnisz się gdzieś pomiędzy mijającymi minutami bezsennej nocy i wtedy po cichutku spłynie łza, której chyba nie muszę usprawiedliwiać.
|
|
 |
|
Obserwuję jak to, co budowałam tyle czasu z łatwością, zaledwie w kilka chwil ulatuje bezpowrotnie. Patrzę jak papieros robi się coraz krótszy, jak ogień miejsce przy miejscu wypala resztki bezsensownej miłości. Dochodzę do momentu, w którym już nic nie da się zrobić. Wyrzucam papierosa, tak jak Ty wyrzuciłeś mnie ze swojego serca. Teraz widzę jak spada w dół, aby w końcu dotknąć dna, upaść na ziemię. Leży, dalej słabo się żarzy. Nikt go nie zauważa. Koniec. Papieros się wypalił, jak Twoje uczucie do mnie.
|
|
|
|