 |
|
wyczuwam inne niż dotąd wakacje . inne, czyli nie wiem sama jakie . nie wiem czy dobre, nie wiem czy złe, nie mam żadnych planów, nie wiem do końca z kim będę przebywać na co dzień i co ten ktoś wymyśli . nie wiem czy mam zamiar gdzieś wyjechać i pozbyć się nadmiaru myśli i emocji, wyzwolić je w końcu czy może zostać i poradzić sobie jakoś z nimi . nie wiem naprawdę nie wiem . wszystko najwidoczniej w swoim czasie się okaże . a i nienawidzę zwrotu "nie wiem" ! fuck . | ciaapciarapciap
|
|
 |
|
spojrzałam jej w kurewskie oczy i od razu wiedziałam, że nie będzie z nią łatwo . co się okazało ? zniszczyłam ją doszczętnie . cwaniarą była jedynie w gadce . | ciaapciarapciap
|
|
 |
|
kontakt między nimi coraz bardziej się urywał . ale żadne z nich nie miało zamiaru nic z tym zrobić . w końcu doszło do tego, że wszystko zostało zniszczone . lata przyjaźni, która później przerodziła się w ogromną miłość trwającą dobre 4 lata . ale skończyło się wszystko, nie zostało nic prócz pustej przestrzeni i długiego ECHA . | ciaapciarapciap
|
|
 |
|
The errors to be happy . | ciaapciarapciap
|
|
 |
|
co noc wpatruję się w niebo z nadzieją, że może ta cholerna gwiazda spadnie z nieba i patrząc na nią pomyślę życzenie, które będzie może znaczyło nie wiele ale uszczęśliwi jak 100 róż kobietę . | ciaapciarapciap
|
|
 |
|
" żyje na maxa jak uliczna kraksa, chociaż szczęście nie zawsze mi dopisuje to i tak się z tym źle nie czuję . " | E.
|
|
 |
|
odchodząc od nich powiedziała sobie, że już nigdy więcej nie wróci do tego towarzystwa choćby nie wiem co . wszystko było okej, funkcjonowała normalnie . bywało, że pożarła się z byłym towarzystwem o byle co . ale z czasem wszystko wracało do normy . zaczęła się kumplować ze starymi koleżankami, ale najwidoczniej i tak jej to nie starczało, bo wieczorami mówiąc, że idzie do domu tak na prawdę szła do nich . do tych od których odeszła . w końcu wyszedł on, jej były . z czasem z powrotem się zeszli . zaczęła poświęcać coraz więcej uwagi wyłącznie jemu . zostawiła koleżanki, nawet nie raczyła się odezwać . one w zamian za to nic z tym nie zrobiły, bo to nie miałoby i tak najmniejszego sensu . ona dalej się nie odzywa, wróciła do tego towarzystwa od którego odeszła . mówiła, że zmądrzała odchodząc od nich i co tygodniowych melanży . najwidoczniej była w błędzie i jeszcze tego nie zauważa . ale czas pokaże, ona się albo zorientuje albo nie .. jej wybór . | ciaapciarapciap
|
|
 |
|
i mimo wszystko starałam się nie okazywać złości wywołanej przez nich . ale coś w środku nie pozwalało mi trzymać tego dalej i wybuchło, od tak . nawrzucałam im do bólu, wypomniałam wszystkie krzywdy, wszystko to co mnie dręczyło od tamtego czasu . i jest mi lepiej, dopiero teraz tak na prawdę wiem, że nie warto marnować czasu na takich ludzi jak oni . żyje mi się swobodniej, odciągnęłam się od tej szarej rzeczywistości i żyje od nowa . w świecie pełnym luzu, bez spiny, na serio . | ciaapciarapciap
|
|
 |
|
martwię się. zaczynając od tego, że największą obawą napawa mnie to przywiązanie, moja odpowiedzialność za to jak je utrwalam i za niego, za jego serce, które trzymam w dłoniach, a przy upuszczeniu będzie równoznaczne z jego całkowitym upadkiem - nie tylko jednego mięśnia. przeraża mnie ożywienie i gotowość w jego oczach, gdy odbiera telefon od któregoś z kumpli z informacją o kolejnej spinie; zaciskam, z cholernego strachu o niego, wargę, a on wraca po godzinie i łapiąc mnie za dłonie, zapewnia, że nic się nie dzieje, by nieświadomy tego, że słyszę, kilka minut później opowiadał znajomemu, że w starciu na jego gołe ręce, przeciwnik wyciągał łom. mogłabym tłumaczyć to tym, że prawie się nie znaliśmy, gdy się w to pakowałam, ale nie przejdzie mi to przez gardło. wciąż wydaje mi się, że po prostu warto jest w tym tkwić.
|
|
 |
|
-Ym,co jeest..-szepnęłam półprzytomna otwierając oczy.Nie mogłam wydobyć wiecej słów,ponieważ umiejętnie blokował mi je swoimi pocałunkami.Odsunęłam się kładąc się spowrotem na poduszkę lecz on delikatnie odwrócił moją twarz w jego stronę-Kocham panią-szepnął całując nadal.Nie mogłam się ruszyć lecz już nie chciałam.Zupełnie przebudzona oddawałam mu swoje pocałunki.Czułam ścisk żołądka,namiętność blokująca mi oddech i te pożądanie,które narastało z każdym kolejnym jego dotykiem,w każdym zakamarku mojego ciała.Tej nocy poznał każdy najdrobniejszy szczegół mojego ciała.Nie baliśmy sie jego rodziców spiących za ścianą,ani grzmotów i piorunów dochodzących z dworu.Liczyliśmy sie tylko my i te uczucie,które z każdą minutą było coraz wieksze.Tak.Otwarcie i szczerze mogę się przyznać,że się zakochałam i pokochałam.Po kilku latach okazało się,zdobył to czego chciał.Zdobył mnie całą.Przez kilka lat,kiedy ja nie wiedziałam o Jego istnieniu on pragnął mnie poznać.I w końcu tak sie stało || pozorna
|
|
 |
|
Straciliśmy wszystko. Ta miłość odeszła.
|
|
|
|