 |
|
chciała szczęścia dla swojej przyjaciółki, szczerze jej tego życzyła. miała nadzieję, że w końcu sobie kogoś znajdzie. swojemu chłopakowi, przy rozstaniu też, życzyła szczęścia. nie tylko w życiu, ale i w miłości. pewnego dnia, zobaczyła ich razem. pragnęła ich szczęścia, ale nie wspólnego. los, nie zrozumiał jej dobrych intencji. źle je zinterpretował.
|
|
 |
|
najlepsza przyjaciółka, podrywająca Twojego eks chłopaka. ironia? nie, życie.
|
|
 |
|
stojąc przede mną, uroczo się uśmiechnął i zaczął machać. odwzajemniłam, uśmiech już zaczęła podnosić rękę do góry, kiedy zza moich pleców wyszła ona. mnie, nawet nie zauważył.
|
|
 |
|
zmiażdżyłeś. oplułeś. złamałeś. wyrwałeś. zdeptałeś. pociąłeś. spaliłeś. wszystko to dotyczy mojego serca.
|
|
 |
|
kiedy zastałeś mnie z piwem w dłoni, od razu wiedziałam, co chciałeś mi powiedzieć. zgadzam się, miałam nie pić, masz rację. ale Ty miałeś pamiętać, co wcześniej Ci powiedziałam. obiecałam, że już nigdy więcej Ci nie zaufam.
|
|
 |
|
pamiętam, jak byłeś ze mnie dumny, kiedy bez żadnych obaw wjechałam na trzydzieste piętro Pałacu Kultury. chyba nie zdawałeś sobie sprawy, że przy Twoim głosie automatycznie zniknął mój lęk wysokości.
|
|
 |
|
kiedyś nauczyłeś mnie kochać kwitnące kasztany. przypominały mi Ciebie, zawsze, kiedy je mijałam. a obok nich stała nasza ławka, dokładnie ta sama, na której przytuliłeś mnie po raz pierwszy. od Twojego odejścia minął już trzeci dzień. i to dzięki Tobie nienawidzę tych potwornych kasztanów, nienawidzę naszej ławki z wyrytym sercem, nienawidzę swojej naiwności. Ciebie też nienawidzę.
|
|
 |
|
nie byłam w stanie się upokorzyć. nie potrafiłam, przyznać się do miłości. nie wiedziałam, jak dobrać w słowa, uczucia do osoby, która czuje coś zupełnie odwrotnego. spieprzyłam.
|
|
 |
|
straciła coś co miała na wyciągnięcie ręki. nie słusznie wolała, sięgać dalej. kochał ją. był do jej dyspozycji. kiedy ona zrozumiała, że czuje to samo, było zdecydowanie za późno. nie doceniła w porę, szansy, która została jej dana, przez samo przeznaczenie.
|
|
 |
|
każdy dzień, witam filiżanką kawy i porannym papierosem. stojąc przy oknie, zastanawiam się, co mnie dzisiaj czeka. ile rozczarowań mnie spotka i czy tym, razem też zdołam imitować szczęście.
|
|
 |
|
wręczyłam mu kartkę. napisałam na niej, jak bardzo go kocham. odeszłam zatrzymując oddech. to było nasze ostatnie spotkanie. już, nigdy więcej go nie zobaczyłam.
|
|
 |
|
patrzy na mnie przeszywającym wzorkiem. bez skrupułów kradnie ze mnie, resztki życia.
|
|
|
|