 |
|
zatłoczona sala , zmęczeni znajomi. ukrywam się przed tobą. o Boże. sądziłam , że byłbyś kimś , kto by na mnie polegał. moje ramię było chyba do wyżalenia się. byłam człowiekiem pod ukryciem , ale wyrwałeś mnie. już znalazłam swoją miłość. już więcej mnie nie oszukasz.
|
|
 |
|
raz pobity , podwójna trwoga. trzymam się z daleka lecz ty wciąż przyciągasz mój wzrok. powiedz mi kochanie , czy mnie poznajesz ? no przecież.. minął rok. to mnie nie dziwi. wesołych świąt. owinąłem go i wysłałem z zapiskiem mówiącym " kocham Cię. ". i to miałem na myśli. teraz wiem jakim byłem głupcem ale gdybyś mnie teraz pocałowała wiem , że oszukałabyś mnie znów.
|
|
 |
|
ja też mam przecież serce, którego często nie chcesz.
|
|
 |
|
a to jebane pierwsze wrażenie niech się jebię z tą swoją jebaną miłością i tym jebanym 'czymś', czego okazuje się nie masz, zjebie.
|
|
 |
|
moja wieczna energia się ulotniła, wiara w siebie wyparowała, milion pomysłów na minutę zmęczyło się bieganiem po mózgu, a uśmiech przegrał ze łzami. to nie miało tak wyglądać.
|
|
 |
|
a tak poza tym to uwielbiam nosić Twoje bluzy. pachną miłością.
|
|
 |
|
jak brzmi Twój głos, kiedy mówisz o czymś , co ma dla Ciebie ogromne znaczenie ?
|
|
 |
|
i był jej indywidualnym szczęściem , choć dalekim od jej ideałów. ale najważniejsze , że prawdziwym.
|
|
 |
|
A w uszach tylko szyderczy śmiech ludzi drwiących z Twoich marzeń.
|
|
 |
|
Jeszcze parę miesięcy temu, święta wyobrażałam sobie całkiem inaczej. Myślałam, że będę biegać po mieście za prezentem dla ciebie, pójdziemy razem na pasterkę, w domu wypijemy gorącą czekoladę, w drugi dzień świąt pójdziemy świrować na sankach, że będziesz ogrzewał moje zmarznięte dłonie.. Teraz też muszę biegać po mieście za prezentem dla ciebie, tyle że jak na złość wylosowałam cię w klasowych mikołajkach, na pasterkę jak zawsze pójdę z przyjaciółką, czekoladę będę pić wśród czterech pustych ścian, sanki pozostaną w garażu, a dłoni jak co roku i tak nikt mi nie ogrzeje.
|
|
 |
|
Jedna, jedyna zasada, którą musisz zapamiętać: ja nie kocham ani nie jestem kochana. I nigdy za bardzo mi nie zaufaj.
|
|
 |
|
Z tobą byłabym w stanie nawet uwierzyć w świętego Mikołaja.
|
|
|
|