 |
|
tym razem nie padły słowa "zawsze możesz na mnie liczyć", więc zdałam sobie sprawę, że mogę liczyć tylko na siebie.
|
|
 |
|
Nie muszę widzieć ich twarzy na zdjęciach, żeby pamiętać. Myślę o nich i o tym, że nie zdążyłem się odezwać. Przez okno patrzę w gwiazdy, nad miastem wisi wszechświat. Podobno gdzieś tam jest lepsze miejsce niż Ziemia (podobno).
Jeśli to prawda, wzrasta prawdopodobieństwo,
że dzieli nas czas, nie odległość. -- Eldo ft. HiFi Banda
|
|
 |
|
ciężko? tak. niby lekko, bo tu znajomi, tu leje się piwo, tu pali się fajka, a tu tańczymy do hitów z wakacji, nawet w domu jest dobrze. przychodzisz i niby już się coś kroi, jakieś łzy? nie, nie. taki mały smutek, że koniec, ale uświadamiasz sobie, że przecież jesteś wolna, więc? ZABAAAAWAAAAA! i się zaczyna od nowa. już tydzień się tak bawimy w swoim gronie i jak jest? sympatycznie, a najlepsze, że jestem zależna tylko od siebie samej.
|
|
 |
|
co jest najgorsze? to, kiedy rozstaniesz się z najbliższą Ci osobą, a okazuje się, że jednak jest zastąpiona. gorzej będzie jednak wtedy, kiedy rozczarowanie po raz drugi zapuka do główki, bo w serduszku może zagościć tylko żal. i jedno pytanie w głowie: co jest?
|
|
 |
|
lipiec, sierpień, wrzesień, październik, listopad, grudzień, styczeń, luty, marzec, kwiecień, maj, czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesień, październik. a dokładnie 14 lipca - 18 października. wszystkie plany poszły w łeb, wszystkie uczucia, całe 15 miesięcy, wszystko. jedyne, co zostało, to wspomnienia. lepsze i gorsze, ale mimo to, nie będę żałowała.
|
|
 |
|
Jestem dumny z tego gdzie się wychowałem. | niby_inny
|
|
 |
|
I co z nami? Już raczej nic, kurwa. Nie ma nas, jestem ja i nabita lufka. I spust daj do głowy, albo daj spust emocjom. W sumie obydwie opcje mnie wykończą. Jestem sama i starczy, bo tylko Bóg wie,
że sama w sobie przeprowadzam największe kłótnie. Dla Ciebie okej, ale nie jestem kimś kogo widzisz.. na twarzy zero zmartwień, w środku kawał zimnej bryły. --- Big_A
|
|
 |
|
sama się zdziwiłam, jak bardzo potrafię być obojętna w stosunku do ciebie.
|
|
 |
|
sobota, wróciłam z imprezy. jest grubo po 3, uśmiech nie znika mi z twarzy. ściągam szpilki i cichym krokiem przechodzę do swojego pokoju, poszukując dłonią włącznika zrzucam pudełko z szafki. ze środka wypadły nasze zdjęcia, wzięłam je i usiadłam na parapecie. odpaliłam papierosa i zaciągnęłam się nim, lejąc sobie lampkę wina. oparłam głowę o ścianę, opuszkiem palca dotykałam twojej twarzy. zatrzymałam się na ustach, zamknęłam przez chwilę oczy i przypomniałam sobie ich miękkość. czując łzy pod powiekami, rozdarłam je na kawałki i wyrzuciłam przez okno z ostatniego piętra na którym mieszkałam. stałam tak jeszcze przez chwilę, patrząc na to co już nigdy nie wróci.
|
|
 |
|
mogła mieć każdego, ale nie każdy mógł mieć ją.
|
|
 |
|
zerwałam z nim po tak długim czasie. dlaczego? bałam się, że kiedyś mnie zostawi. będę w nim jeszcze bardziej zakochana, a on odejdzie. nie chcę cierpieć, dlatego odeszłam.
|
|
|
|