 |
|
"i'll destroy this useless heart. i'll f*ck it up so it'll never beat again. not just for me but for anyone.."
|
|
 |
|
zbyt czesto zapominam o rzeczywistosci i uciekam w marzenia. zbyt czesto kłóce sie z ludzmi. zbyt czesto ranie bliskich. zbyt czesto parze mocna herbate. zbyt czesto siegam po alkohol i fajki. zbyt czesto trafiam na skurwieli . ;/
|
|
 |
|
i proszę , nie mówcie mi , ze bedzie dobrze. że 'tego kwiatu jest pół światu'. bo takiego kwiatu , jakim był on nie ma nigdzie więcej na swiecie ..
|
|
 |
|
-Pamiętasz jak mówiłam ci o niej i o nim? -No..-Byli szczęśliwi, kupował jej róże, obrączkę.. Taki romantyczny dresiarz -mało takich na świecie. -No, i co z nimi? -Rozstali się Malenka. -...Dlaczego? Skoro byli szczęśliwi.. -Przez czystą głupote! Pokłócili się o nic, tak niby na żarty. Ona wypominała mu jego koleżanki, które kleiły się do niego niemalże codziennie. On, że za dużo paliła. -Ojej, i co się z nimi stało? -Nic. Są osobno, mimo, że nadal się kochają. Duma nie pozwala im się zejść. -I jaki z tego morał mamusiu? -Morał jest taki, że nie warto się kłócić z ukochaną osobą, nawet na żarty, bo czasami można tego żałować.
|
|
 |
|
Głupiec, który zdefiniował miłość jako coś pięknego. Coś co istnieje jest w błędzie. Miłości nie ma. Cała ta magiczna otoczka. Te puste słowa, że ktoś kogoś kocha. To wszystko iluzja. Marna mieszająca w głowie i raniąca serce iluzja. Nic po za tym. Miłości nie ma.
|
|
 |
|
Byłam najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Byłam. To dobre określenie. Teraz leże na dnie i nie mogę wstać z przygniatającego mnie bólu. Nie mam nikogo. Niczyja. Piętno, które znów musiało do mnie wrócić. Bez przyjaciela. Bez nikogo. Fajki, alkohol i muzyka mają pomóc mi się otrząsnąć? Mają pomóc wstać i iść dalej? Misja wręcz nie możliwa. Mam dość. Po raz kolejny życie pokazało, że miesiąc to wystarczająco dużo czasu by się nacieszyć szczęściem. Koniec.
|
|
 |
|
i z przyzwyczajenia każdego dnia przychodzę w nasze miejsce, dokładnie o 18.00- tak jak zawsze. nie ma cie. rozmawiam z powietrzem gapiąc się w jedną z miliona gwiazd. wiatr szepcze mi do ucha, że mnie kocha, a szelest liści robi za wspaniałą melodię. sok malinowy, zastępuje mi tanie wino, a zapach twojej perfumy dym z papierosa. jest niemalże idealnie.
|
|
 |
|
odchodziłeś, krok po kroku oddalałeś się zostawiając mnie samą w tym cholernym parku, który kiedyś był najcudowniejszym parkiem. stałam jak słup bez uczuć, bez myśli. czułam tylko jak moje buty wbijają się coraz głębiej w śnieg, jak uginają mi się kolana pod wpływem szoku. nigdy nie przypuszczałam, że odejdziesz beze mnie. przecież wiedziałeś doskonale, jak kochałam trzymać cię za ręce, czesać i prostować twoje długie, blond włosy, jak kochałam twoje oczy. ale ty odchodząc nie myślałeś o mnie, o moich uczuciach. myślałeś o niej. i to właśnie bolało najbardziej.
|
|
 |
|
"I patrzę jak odchodzisz, Ty nigdy się nie obracasz i znam cię lepiej niż siebie. Nie mam do czego tam wracać.
Stajesz przede mną, a ja znowu stoję jak słup.
Chcę Ci powiedzieć, że wiesz co, ale nie mogę wydusić słów. Więc spuszczam wzrok, a to jest zwyczajnie dziecinne i samej mi siebie żal, może po prostu gdzieś wyjdę.
Trafia mnie szlak jak myślę, że miałabym przestać. Nie potrafię dłużej tak świat w twojej osobie się streszcza.
Kocham wszystko w tobie, bo wszystko jest inne niż myślę. A moje oczy błądzą tam, błądzą po twoim umyśle. Przepraszam, że dzisiaj pewnie znowu Cię wymyślę, to przekracza wszystkie granice." Zyga- kłamią tu.
|
|
 |
|
pieprzona oksytocyna! szkoda, że nie sprzedają jej na butelki, aplikowałabym Ci ją codziennie
|
|
 |
|
Zadaj sobie pytanie czy na tyle jesteś silny aby zmienić w sobie to, co często rani innych?
|
|
 |
|
'Pijesz bo piją? czy pijesz, by zabić chwilą inną chwile, czy czyjąś nienawiśći ją stłumić albo wygryść do zera, mimo, że ona kiedyś była kimś innym niż teraz.'
|
|
|
|