 |
|
Na przyszłość jak nie będziesz miał co robić w nocy, to proszę Cię nie wpierdalaj mi się w sny, tylko zajmij się czymś pożytecznym. Nie wiem, śmieci wynieś
|
|
 |
|
kocham Cię. przebijesz to?
|
|
 |
|
gdzie byłaś ? - na spacerze. - chodź tu. - proszę Cię, no. - pachniesz papierosami i męskimi perfumami, dziecko ! - pachnę miłością mojego życia, mamo.
|
|
 |
|
Już nawet moja ulubiona kawa nie smakuje tak samo.. Ulubiony kolor lakieru nie wygląda tak fajnie na paznokciach jak kiedyś.. ulubiona melodia drażni me ucho,a koc nie jest już taki cieplutki i delikatny jak kiedyś.. Wszystko przemija..Rzeczy,które uwielbiałam kiedys teraz są mi obojętne..Nie mam wpływu na mijający czas, mija niczym przy uzyciu czarodziejskiej różdżki. Chcę zapomnieć..a jednak powstrzymuję sie nad wyrzuceniem go z głowy..Pragnę pamiętać.. Bo mimo obecnego stanu kiedys byłam dzięki niemu szczęśliwa..Krotko, ale byłam i za to mu dziękuje..
|
|
 |
|
` nie odpowiadam za uczucia, które budzę u innych. `
|
|
 |
|
- o czym teraz marzysz? – zapytał swoim grubym, pięknym głosem. uśmiechnęłam się. – marzę o kolacji przy świecach, w Paryżu… z Tobą. – chyba dam radę spełnić Twoje marzenie, jak sądzisz? – sądzę, że Cię kocham, wariacie – śmiejąc się, czule go pocałowałam. następnego dnia wchodząc do jego pokoju, ujrzałam dziesiątki zapalonych świec i rozłożone talerze. ze zdziwieniem podniosłam brew i spojrzałam w jego oczy. wziął mnie za rękę i kazał mi usiąść. po chwili przyniósł stos cudownie pachnących cynamonem naleśników. dopiero wtedy zauważyłam, że pośrodku stolika stała niewielka figurka wieży Eiffla. – jesteś niesamowity, wiesz? – powiedziałam, a on w milczeniu pocałował mnie w czoło.
|
|
 |
|
Położyłam się do łóżka z książką w ręku.Miałam ochotę na romans,a nie tak jak zwykle na kryminał.Taki nastrój,taka chwila,w której chciałam popłakać się ze szczęścia głównej bohaterki..Po kilku rozdziałach zaczęłam się z nią utożsamiać: ten sam kolor oczu,włosów,podobne zainteresowania,zachowania i ta sama umiejętność złego lokowania uczuć..Gdy zaczęłam zjadać drugie opakowanie herbatników poczułam wibracje dzwoniącego telefonu.Spojrzałam na wyświetlacz,a na moich ustach zagościł uśmiech.Odebrałam słysząc ten głos..Łzy delikatnie pociekły mi po policzkach.Nie miałam juz ochoty na romans,ani na ulubione ciastka,ani tym bardziej na rozmowę z kimś,kto nigdy nie będzie tym którym bym chciała by był..Chciałam być z innym..zamknęłam więc oczy i znalazłam się w parku wtulając sie w jego ramiona.I tak zasnęłam..Tylko,że obudził mnie znów nie ten głos,który powinien..To moja szara rzeczywistość,której nienawidzę..
|
|
|
|