 |
|
Nażarty na bank nie zrozumie głodnego.
|
|
 |
|
Morał tej bajki jest krótki i niektórym znany. Gdy jest para osób zakochanych,to się nie wpierdalamy.
|
|
 |
|
To ja byłam od małego jego najsłodszą księżniczką. Robił dla mnie co tylko chciałam, ale z wyczuciem i pohamowaniem. Do niego biegłam, gdy pokłóciłam się z mamą i w jego ramiona płakałam. Przed nim czuję nadal respekt, ale wiem, że gdy robi coś co mi kompletnie nie pasuje, to z miłości dla mnie. Tatoo wszystkiego najlepszego ! / martusiowata
|
|
 |
|
Im trudniej coś zdobyć, tym bardziej tego pragniesz.
|
|
 |
|
a teraz siedzę wciśnięta w rogu między szafą a ścianą z laptopem w ręku i obserwuję ich, tych, którzy są od zawsze, rozwaleni jak gdyby nigdy nic we czwórkę na moim jednoosobowym łóżku z zapałem aczkolwiek po raz setny oglądają drugi sezon 'Plotkary' , pokrzykując na mnie, abym zainwestowała w nowego laptopa bo w tym mam zajechną klawiaturę do tego stopnia, że pewnie słyszy mnie całe osiedle. od czasu do czasu okupują moją lodówkę, bezceremonialnie oświadczając mojej mamie, że nic ciekawego się w niej nie znajduję. paradoksalnie kocham takie wieczory i tak cholernie dziękuję Bogu, że ich mam ! ' smajl_
|
|
 |
|
zaabsorbowana rozmową z kumpem poczułam lekkie muśnięcie na plecach, odwracając głowę dostrzegłam Jego lekko uśmiechającego się, rzusił krótkie 'przepraszam Liluś za wszystko ' , musnął mój policzek ciepłymi wargami i skierował się w strone drzwi wyjściowych szkoły. mimowolnie po policzkach spłynęły mi łzy. nie oczekiwałam, że będzie Go stać na taki gest ... albo raczej podświadomie modliłam się o to, aby nic takiego się nie wydarzyło. - smajl_
|
|
 |
|
stał na drugim końcu korytarza, szybko zbiegłam ze schodów. powiedział coś do swoich kumpli po czym skierował się na salę w której lada chwila miała rozpocząć się akademia. krzyknęłam Jego imię na co mimowolnie się odwrócił. złapałam oddech. - chwila, czekaj. - wybełkotałam. uśmiechnął się w końcu rzucając krótkie 'no co tam?'. zgarnęłam włosy z twarzy. - ostatni dzień, co? słuchaj, nie wyszło Nam, no. nie spróbowaliśmy, nie skorzystaliśmy na dobrą sprawę z szansy jaką dał nam los. trudno, żyje się dalej, nie? - wyrzuciłam z siebie z półuśmiechem. - ale kumple, do ostatnich dni. - dokończyłam, kiedy nie odpowiadał dłuższą chwilę. przytulił mnie do siebie powoli. - najlepsi kumple. - szepnął mi do ucha po czym wypuścił z uścisku i złapał panią, żeby dopracować szczegóły kwestii, jaką miał wygłaszać. a ja zostałam tam analizując to, czego przed chwilą doznałam odruchowo przytykając ucho na wysokości Jego serca. nie biło naturalnie. kumple, ta. jeszcze kumple, jeszcze.
|
|
 |
|
za dużo wiedział. potrafił z mojej miny, spojrzenia czy gestów wyczytać dosłownie wszystko. nawet mi to pasowało, dopóki dawałam radę ukrywać, że tak naprawdę jest mi obojętny.
|
|
 |
|
teraz tylko się ogarnąć na ognisko i dobrze rozpocząć te wakacje z postanowieniem, że będą najlepszymi, jakie można sobie wyobrazić. nie spierdolić sprawy przez uśmiech jednego kolesia i fakt, iż to już koniec, ostateczny, nie będzie nic dalej.
|
|
 |
|
kumpel wpadając na genielny pomysł ściągnął nas do siebie pod byle pretekstem i zmusił do oglądania ''prezentacji'' stworzonej przez Niego, zawierającej setki naszych zdjęć z dennym podkładem muzycznym, mówiącym o miłości. płynęły łzy, wracały wspomnienia, przez myśl przewijały się tysiące opcji, po czym jednogłośnie oświadczyliśmy, że jakoś nas to nie ruszyło, a wychodząc skierowaliśmy się w przeciwne strony, nie oglądając się za siebie. ' - smjal_
|
|
|
|