 |
|
Może i jestem pyskata, ironiczna i nerwowa. Działam impulsywnie, rzucam rzeczami o ścianę, a potem zbieram je skrupulatnie z podłogi. Robię coś, a po kilku minutach tego żałuję, taka właśnie jestem. Nie musisz mnie lubić, możesz uważać mnie za bezuczuciową, nieogarniętą psychicznie sukę. Dla mnie liczą się przyjaciele i chwile,które przyspieszają tętno./esperer
|
|
 |
|
Za dwa dni znowu będę w tym miejscu, z którym wiążą się jedne ze wspanialszych wspomnień mojego życia. To lato z imprezami i zero skrępowania, że tylko ja i moja przyjaciółka byłyśmy jedynymi dziewczynami w towarzystwie chłopaków. Wygłupy, palenie trawki, picie alkoholu i on. Nie spanie kilka nocy pod rząd, a mimo wszystko zawsze wsiadałam do pociągu albo autobusu i jechałam tam kilkadziesiąt minut wiedząc, że zaraz zobaczę osoby,przed którymi niczego nie muszę udawać. Jego kolana były dla mnie najlepszym miejscem na ziemi, a głos wyłapywałam nawet w krzyczącym tłumie. Pomimo tego, że potem mnie złamał,że sprawił tyle bólu nie ośmieliłabym się żałować tych chwil. A w sobotę będę tam znowu. /esperer
|
|
 |
|
Spojrzałam w lustro i zobaczyłam obcą mi dziewczynę.Jej twarz zgubiła gdzieś te dołeczki,które pojawiały się zawsze kiedy się uśmiechała.Oczy straciły cały blask. Została już tylko odrobinka z ich dawnego uroku.Były smutne..Jakby pogrążone w bólu.Potargane włosy uporczywie domagały się ułożenia. Nie taką się znałam. Nie taką byłam. Kiedyś byłam szczęśliwa,gołym okiem było widać to szczęście.W sposobie bycia,sposobie malowania,ubierania.Zmienił mnie On,zmieniły mnie łzy/hoyden
|
|
 |
|
Jestem lepsza obok niego, pełniejsza, wyższa o całą miłość. /esperer
|
|
 |
|
Nigdy nie będę miała go dość, tego bólu i radości. /esperer
|
|
 |
|
Każdy dzień jest taki sam. Ustawiony schemat. Nic nowego. Chwilami śmiech, chwilami łzy. A ja wciąż stoję w jednym punkcie i nie mogę postawić kroku ani do przodu, ani do tyłu. Wpadam w coraz większy obłęd, jakbym żyła w innym świecie.
|
|
 |
|
Patrzyła w postać przed sobą i czuła odrazę. Ból. Lustro pokazywało potwora, nie człowieka. Niezdolna oderwać wzroku od jego błękitnych oczu pomyślała, że tak właśnie muszą wyglądać oczy zabójcy: nie ciemne jak grzech, nie czerwone niczym piekielne ognie, nie pełne rojącego się robactwa, lecz kojące, niebieskie. A może tylko jej się wydawało. Patrzyła się sobie w oczy i nie potrafiła się w nich odnaleźć. To nie tak, nie z takim spojrzeniem się urodziła. Nie z tym grymasem na twarzy. Nie chowając się pod grzywką. Nie patrząc na podłogę, by nikt nie mógł niczego zobaczyć w tych obrzydliwie uspokajających patrzałach.
|
|
 |
|
-Za czym najbardziej tęsknisz?-Za jego ramionami,spojrzeniem,które mówiło mi,że nieważne co zrobię on zawsze będzie obok. Tym dotykiem,który kołysał mnie do snu, pocałunkami na dzień dobry i dobranoc i w ogóle zawsze. Brakuję mi nawet kłótni z nim, tłuczonych o ścianę przedmiotów i wyzwisk.Oddałabym wszystko żeby znowu móc mrucząc pod nosem przekleństwa prowadzić go pijanego do domu, żeby znów móc żebrać o niego o fajkę,pomimo jego protestów. Za nim tęsknie, pomyślałam.-Za niczym, niczego mi nie brakuję.-Wymamrotałam i upchnęłam ręce w kieszeni jakbym ugniatała w nich napływające do oczu łzy. /esperer
|
|
|
|