 |
|
ten schemat bedzie sie powtarzac ... alkohol , my ... bedziesz blisko . Rano aspiryne polkniesz zapomnisz mnie , a ja glupia bede odtwarzac obrazy tamtej nocy. / chokoreeto
|
|
 |
|
mam prawo nie nosić stanika, wieczorami opijać się kawą i porankami
wypijać pół whisky by zapić wczorajszego kaca. naturalnie wolno mi
opychać się czekoladą tuż po zajaraniu szesnastej lufki i gubienia kluczy
w klatce kanalizacyjnej... czasem tylko żałuje, że wolno mi żałować, że
żadne ramie nie ogranicza.
|
|
 |
|
Na schodach niecierpliwie całowałeś moje włosy.
|
|
 |
|
Twoje dłonie jak ciepły chleb,prosto z pieca.
|
|
 |
|
pewnie dla Ciebie jestem skończonym rozdziałem, lecz ty dla mnie końcem zdania. nowe rozpocznę twym imieniem. / wyluz0wany
|
|
 |
|
mała, jesteśmy razem, to nie był wakacyjny flirt. Patrzymy w te same gwiazdy i księżyc, oddychamy tym samym zatrutym powietrzem, chodzimy tymi samymi dziurawymi ulicami w Polsce, oboje klniemy na te 278 km... / wyluz0wany
|
|
 |
|
nigdy nie zapomnę powrotu tutaj, kiedy siedziałam w jednym z przedziałów pociągu wpatrując się w obiekty za oknem ze wspomnieniem tego, jak z kamienną twarzą podał mi mój bagaż na stacji, musnął swoimi wargami moje i ostatni raz przycisnął mnie do siebie. jak przytrzymując o kilka sekund dłużej, niż normalnie wyszeptał mi do ucha krótkie 'do zobaczenia, obiecaj', a mi zwyczajnie gula w gardle odjęła mowę. jak przez łzy skinęłam jedynie głową i dopiero wchodząc do środka dobyłam do okna po czym odnajdując Go w tłumie wypowiedziałam to bezgłośne 'obiecuję'. jak rozdzierałam się od środka uzależniona od arytmii Jego serca, wypuszczając na policzki kolejne łzy.
|
|
 |
|
Bo wiesz? Mam słabość do takich skurwieli jak ty.
|
|
 |
|
-Kocham Cię, co ty na to?
|
|
 |
|
I tak siedząc obok Ciebie wpatrywałam się w podłogę i obserwowałam mrówki, bo bałam się cokolwiek powiedzieć, aby jeszcze gorzej między nami nie spierdolić.
|
|
 |
|
Widzę Ciebie.Zdenerwowanego.Zaciskasz pięść.Błądzisz wzrokiem.Blady promień słońca na Twoim prawym policzku.Posuwasz się do przodu,lecz w myślach chętnie cofnąłbyś się o kilka kroków.Gdzieś niedaleko spada liść.Samotny.Szaro-zielony.Twoje serce szaleje w tej niewielkiej klatce.Czy wyskoczy?Masz dziwne oczy.Ściągnięte brwi.Kolejny liść.I następny.Jeszcze tylko chwila.Raz.I pół.Dwa.I troszkę.Wreszcie.Moje oczy spoczęły na Twoich.Oddychasz.Pszczoła przerywa ciszę.Nie patrzysz na nią.Uśmiechasz się.Przepięknie się uśmiechasz.Podobnie do księżyca.Do pierwszej gwiazdki."Dzień dobry".Życie toczy się dalej.
|
|
 |
|
Twoje ręce jak dwa ciastka,mogłabym je połknąć.
|
|
|
|