 |
|
Życie - diabelski młyn kradnący ludzkie sumienia i dusze, wciągający na górę i zrzucający w kałużę do krwi, potu i łez, wszystkiego co zostało z człowieka. Każdy tutaj ma numer, nikt nie jest znany z imienia. / rzaba
|
|
 |
|
Patrzę na chłopaka - nie widzę już dawnego kumpla. Ból na sercu, wypróżniona kolejna butla. Gdzie ten uśmiech niewinny, niczym u dziecka z bajki ? Dziś jest fałszywy znika dla słabej fajki. Gdzie są te oczy, hipnotyzujące rzęsy ? Dziś stały się puste, jak coraz częstsze błędy. Szukam tego chłopaka, co biegał koło mnie w lesie. Wielu mówi, że już nie wróci, lecz ja w niego wierzę. Jestem naiwną dziewczyną, co czeka na cud. Dziewczyną, co przez chłopaka wpadła w wielki dół . / rzaba
|
|
 |
|
Witaj, chciałam się pożegnać. / rzaba
|
|
 |
|
martwię się. zaczynając od tego, że największą obawą napawa mnie to przywiązanie, moja odpowiedzialność za to jak je utrwalam i za niego, za jego serce, które trzymam w dłoniach, a przy upuszczeniu będzie równoznaczne z jego całkowitym upadkiem - nie tylko jednego mięśnia. przeraża mnie ożywienie i gotowość w jego oczach, gdy odbiera telefon od któregoś z kumpli z informacją o kolejnej spinie; zaciskam, z cholernego strachu o niego, wargę, a on wraca po godzinie i łapiąc mnie za dłonie, zapewnia, że nic się nie dzieje, by nieświadomy tego, że słyszę, kilka minut później opowiadał znajomemu, że w starciu na jego gołe ręce, przeciwnik wyciągał łom. mogłabym tłumaczyć to tym, że prawie się nie znaliśmy, gdy się w to pakowałam, ale nie przejdzie mi to przez gardło. wciąż wydaje mi się, że po prostu warto jest w tym tkwić.
|
|
 |
|
-Ym,co jeest..-szepnęłam półprzytomna otwierając oczy.Nie mogłam wydobyć wiecej słów,ponieważ umiejętnie blokował mi je swoimi pocałunkami.Odsunęłam się kładąc się spowrotem na poduszkę lecz on delikatnie odwrócił moją twarz w jego stronę-Kocham panią-szepnął całując nadal.Nie mogłam się ruszyć lecz już nie chciałam.Zupełnie przebudzona oddawałam mu swoje pocałunki.Czułam ścisk żołądka,namiętność blokująca mi oddech i te pożądanie,które narastało z każdym kolejnym jego dotykiem,w każdym zakamarku mojego ciała.Tej nocy poznał każdy najdrobniejszy szczegół mojego ciała.Nie baliśmy sie jego rodziców spiących za ścianą,ani grzmotów i piorunów dochodzących z dworu.Liczyliśmy sie tylko my i te uczucie,które z każdą minutą było coraz wieksze.Tak.Otwarcie i szczerze mogę się przyznać,że się zakochałam i pokochałam.Po kilku latach okazało się,zdobył to czego chciał.Zdobył mnie całą.Przez kilka lat,kiedy ja nie wiedziałam o Jego istnieniu on pragnął mnie poznać.I w końcu tak sie stało || pozorna
|
|
 |
|
ten cały sentyment,
ciągle nam do siebie bliżej
|
|
 |
|
ale nigdy nie każ mi wybierać,
bo jeszcze wybiorę źle
|
|
 |
|
trudno stłumić żar ust,gdy w głowie szumi wino
|
|
 |
|
a dzień za dniem coraz bardziej kończy się świat
|
|
 |
|
Każdy z nas chce się zaangażować, chce mieć przy
swoim boku osobę, która będzie towarzyszyła mu
w podziwianiu piękna Genewy, dyskutowała o
życiu lub nawet jadła razem z nami kanapkę.
Lepiej zjeść tylko pół kanapki, niż całą, nie mając
w pobliżu kogoś, z kim można się czymkolwiek
podzielić.
|
|
 |
|
Jeśli kogoś prawdziwie kochałeś to nigdy sie z tej miłości nie wyleczysz
|
|
 |
|
Czuję pustkę w duszy, nie mogąc trzymać Cię w
ramionach. Wśród tłumu szukam Twojej twarzy -
wiem, że to niemożliwe, ale nie mogę nic na to
poradzić. Moje poszukiwanie Ciebie jest
niekończącą się pogonią skazaną na przegraną.
|
|
|
|