 |
|
wolność, spokój ducha, a nie samobójcze walki,
|
|
 |
|
Wbiją mi nóż, a ja wyjmę go z serca
|
|
 |
|
Stanę na każde Twoje zawołanie Polsko,
po Bogu pierwsza, poza Nim przed Tobą nikt.
Płaczesz, gdy zło wyklina Twoje wierne wojsko.
Upomnisz się, jak matka o synów swych
|
|
 |
|
"Choć to nie kościół, a ja nie w ślubnej bieli,
klęczymy w deszczu, ziemia ciepło pachnie błotem.
Przysięgę: Póki śmierć nas nie rozłączy!
Przyjmujesz Panie błogosławiąc nas błyskawic złotem."
|
|
 |
|
A miał być bal, miały być kwiaty, Zwiewne sukienki, lekkie trzewiki i walce sprzed laty. Miał być też chłopak, nic nie mów babci
Miała być miłość, spacery nad rzeką,
Czułe wyznania i zapewnienia, że on tu poczeka.
|
|
 |
|
Jest jeszcze wiele historii do opowiedzenia, ran do wyleczenia oraz toastów, które należy wznieść
|
|
 |
|
A może płakała, ponieważ zawaliło się jej życie? Pierwszy lub kolejny raz? Pewnie tak, ponieważ tak się płacze, gdy kogoś się bardzo kocha albo kocha, a kochać nie powinno. Z bezsilności się wtedy płacze. Bardziej niż ze smutku lub bólu.
|
|
 |
|
Kolejny wazny krok za Nami, jeszcze kilka przed Nami. Stalismy sie wlasnie "rodzicami" 😍
|
|
 |
|
"im mniej wiedza tym wiecej wymysla" a wiec zryjcie piach z zazdrosci, czekam na fantazje i cudowne dowody. (: chce spac, spac, spac. :( odpowiedzialnosc, tiaaa.
|
|
 |
|
"bylam suka, ale to juz za mna, karte zapelniam tu i teraz" i Jego usmiech, Jego pocalunki, niczego wiecej mi nie trzeba. Balam sie, bardzo sie balam, ale zamieszkanie razem okazalo sie czyms wspanialym, nie udreka. Zblizylo to Nas do siebie, nie poroznilo. Przez pozar spadlo na Nas duzo za duzo, przyspieszony kurs dojrzewania, obronna reka wyszlismy. Udowodniles mi, ze abstrakcja sa klotnie o kase, dziekuje Bogu za to, ze poltora roku temu nie wyszlo, bo dzis jestem narzeczona wspanialego czlowieka.
|
|
 |
|
nie to nie! niech bije strzałe jak mu źle pewnie i tak sam przyjdzie jak nie to z następnym wyjdzie
|
|
 |
|
Nie kazdego stac na cofniecie sie miesiace wstecz. Nie kazdego stac na przyznanie sie do bledow, mysli i czynow. Nie kazdego, Jego stac. I to Go rozni od poprzednikow i falszywych mord. Mogl odejsc dawno, wykorzystac wszystko, co o mnie wie. A On stoi murem, trzyma za reke i sie usmiecha. Jest przyjacielem, prawdziwym przyjacielem. Popalilam mosty, nie zaluje tego. Swojego przyjaciela mam na wyciagniecie reki, wiernego, zaufanego, kochanego. Kazdemu zycze, nawet wrogowi, prawdziwej milosci.
|
|
|
|