 |
|
potrzebowała cię każda komórka mojego ciała. //jachcenajamaice
|
|
 |
|
- Kocham Cię.- Ponieważ...?- Pomimo. Nie ponieważ.. /jachcenajamaice
|
|
 |
|
Nie chcę nowego, który będzie próbował Cię zastąpić. Chcę Ciebie, Twoje oczy, uśmiech i włosy. Chcę Twój zapach i smak. Chcę poczuć Twoje usta i chcę, żebyś Ty pieścił mnie swoimi słowami. Chcę, byś dzwonił do mnie najebany z pytaniem, jak wrócić do domu, chcę po prostu, byś wrócił. Na zawsze.
|
|
 |
|
- To przeznaczenie. - Nie wierzę w przeznaczenie. - To zbieg okoliczności. - W to też nie wierzę. - To cud jakiś. - Nie wierzę. - To w co wierzysz? - W miłość wierzyłam. - Naiwna.
|
|
 |
|
Jest ktoś, kogo głos zastępuje mi Twój. Kto mnie uspakaja, kto pomaga mi rozwiązać problemy i będzie zawsze. Ktoś, dzięki komu zaczynam na nowo wierzyć. Ktoś, którego głos sprawia, że się uśmiechem, a moje ciało przeszywa fala przyjemnych dreszczy. Ostry i jego muzyka, to jest to, co zastąpi mi Ciebie i w czym odnajduje siebie.
|
|
 |
|
lecz, mimo wszystko, kocham cię za przeszłość. / Pezet .
|
|
 |
|
Trzeba przyznać - byłeś farciarzem. Spotkałeś mnie, zakochałam się w Tobie, dawałam Ci szansę, tylko rzeczywiście - nic nie trwa wiecznie, a Twój fart się skończył. Teraz tak to sobie tłumaczę, żeby nie płakać.
|
|
 |
|
Stało się. Wchodzę na nk i widzę, kto ma dziś urodziny. Wchodzę na profil kumpla. Już pełno komentarzy. Brzuch zaczął mnie boleć. Nie złożyłam życzeń. Napisałam tylko, że cholernie za nim tęsknię, że ma się trzymać i czekam. Wyłączyłam nk, choć miałam wiadomości i inne urodziny. Włączyłam sobie sobotę - za damski chuj i próbuję nie płakać, wyżywając się na jabłku i wsłuchując się w zagłuszaną ciszę.
|
|
 |
|
Z każdym nowym dniem zbliża się czerwiec. Upragnione urodziny i wyczekiwane wakacje. Chcę, jak co roku, w pierwszy poniedziałek wakacji wyjechać do swoich, siedzieć tam trzy tygodnie, a później wrócić tu na wielką bibę. Chcę budzić się u nich o ósmej rano, bo dłużej się tam nie da spać. Chcę iść zaspana na śniadanie, później się zrobić i usiąść na schodach, opalając się. Później chcę, by ciotka mnie zawiozła do innej cioci do pracy, gdzie będę jej układać papiery, a ta zagwarantuje mi niezliczoną ilość piwa. Chcę później wrócić około 17, i jechać nad jezioro, siedząc tam do wieczora. Później wrócić do domu, zjeść kolację i iść na wioskę z najlepszymi ludźmi na świecie. Chcę ubierać krótkie spodenki i bluzki na ramiączkach. Chcę latać i chłodzić się wężem ogrodowym. Chcę zwoływać ludzi z wioski obok i mieć codziennie jedną, wielką imprezę. Chcę być szczęśliwa, bez Ciebie.
|
|
 |
|
Nowe Reeboki na nogach, ciemne spodnie, najlepsza bluzka i sweterek, czarna skóra, mocniejszy makijaż i stoję przed lustrem. 'Siostra, a Ty gdzie?' Zapytał zaspany brat. 'Do Jego rodziny, dawno ich nie widziałam, kiedyś muszę ich odwiedzić.' Wyrzuciłam jednym tchem. Ten uśmiechnął się i poszedł dalej spać. Stałam tak dobrą chwilę. 'To do mnie nie pasuje, jestem inna, on nie taką mnie kochał.' Wyrzuciłam i zaczęłam zdejmować to wszystko z siebie. W drzwiach pojawił się brat. 'Nie idziesz?' Zapytał, a mi łzy spłynęły po policzkach. 'Nie, mam dużo lekcji.' Skłamałam i poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać. Nagle zadzwonił telefon. 'Kiedy do nas przyjdziesz?' Usłyszałam tą małą, różową księżniczkę, która mnie bardzo mocno kocha. 'Hej Skarbie. Wiesz, dziś nie mogę, bo mam dużo rzeczy do zrobienia. Następnym razem' Wyrzuciłam, ścierając łzy. 'Obiecałaś!' Poznałam po głosie, że się rozpłakała. 'Wiem. Ale nie mogę. Wiesz, Twój brat nie chce mnie widzieć. Nie mogę'
|
|
|
|