 |
|
Zastanawia mnie fakt, co ludzie skaczący z budynków, mostów, wieżowców czują gdy spadają. Czy czują ulgę? Lęk? Przerażenie? Czy tez wolność. Co widzą tuż przed samym zetknięciem z ziemią? Czy faktycznie, tak jak w krążącej plotce widzi się całe swoje życie, te ważniejsze momenty czy po prostu nicość? Jakie to jest uczucie kiedy spadasz i wiesz, że to jest koniec twojej męki, cierpienia. Czy ludzie, którzy skaczą naprawdę chcą się zabić?
|
|
 |
|
Mam ochotę sobie przywalić za każdym razem, gdy widzę, że moje błędy niczego mnie nie nauczyły.
|
|
 |
|
Zdecydowanie za bardzo przejmuję się życiem. Przecież i tak kiedyś umrę.
|
|
 |
|
Kiedy człowiek obdarzony wyobraźnią wpada w tarapaty psychiczne, linia podziału między tym, co rzeczywiste, a tym, co wyimaginowane, bywa niekiedy, trudno dostrzegalna.
|
|
 |
|
Tylko młodzi ludzie są ciekawi. Człowiek naprawdę poznaje świat do któregoś tam wczesnego roku. Dalsza zabawa to powtarzania cudzych doświadczeń.
|
|
 |
|
i na chuj ryczysz? na chuj sie nad soba uzalasz? na chuj myslisz o samobojstwie, gdy brak Ci odwagi i jedynie co zrobic mozesz to okaleczyc swoje cialo i zeby zostaly blizny? i na chuj wspominasz? przeciez wiesz, ze musisz zapomniec, wiec czemu nadal tak intensywnie rozpamietujesz kazde slowo, gest, dotyk, kazde przytulenie i kazdy pocalunek? no i po co? co Ci to da? da Ci ta satysfakcje? doda Ci to jakies sily? NIE. wiec zaprzestan samej sobie zadawac bol... badz silna.
|
|
 |
|
zabierz to wszystko ode mnie, ta tesknote, ktora rozpierdala mnie od srodka. te wspomnienia, ktore niepotrzebnie teraz we mnie siedza i ubolewam nad nimi. zabierz to wszystko sprzed moich oczu, zebym normalnie mogla zasypiac i budzic sie. zabierz prosze ten placz, ktorym dlawie sie kazdego dnia... zabierz blagam, bo nie wytrzymam dluzej tak.
|
|
 |
|
Czy to się nie skończy? Czy kiedyś z Tobą wygram?
|
|
 |
|
niby to wszystko ma jakis sens, niby sie cieszysz z innych rzeczy, niby nic Cie nie smuci i jestes szczesliwa. no na NIBY kurwa.
|
|
 |
|
Za mało Cię mam. Wyczuwalny niedobór Twojej obecności, który zdaje się być nie do wyeliminowania. Nawet kiedy już będziemy mieli to mieszkanie, irracjonalnie z tą wanną w sypialni i będziemy my o poranku z kawą zagrzebani w kołdrze, udający rozleniwionych, a w rzeczywistości nie mogących rozstać się ze swoim wzajemnym ciepłem, będą te wspólne wieczory, noce - i nawet wtedy przywykniemy i znów, znów będzie Cię za mało tutaj dla mnie, jak narkotyku, który nigdy nie poznał granic. / definicjamiloscii
|
|
 |
|
Mam Ją w głowie wciąż jak Magik plus i minus. Nie mogę zapomnieć Jej jak ulubionego kawałka, który ciągle nucę. Uśmiecham się na Jej widok jak na myśl o ulubionych wspomnieniach. Jest jak ulubiona potrawa - mógłbym Ją jeść ciągle i wcale się nie znudzić. Jest całym światem ukrytym w w kilku literach Jej imienia. Nie obchodzi mnie wzrok, który mówi: jesteś debilem, kiedy wchodzę na pomnik i krzyczę proszę państwa o to najpiękniejsza kobieta na świecie. Nie przejmuje się ludźmi stojącymi na pasach, dlatego, że na samym ich środku po raz setny oświadczyłem Jej swoje uczucia na kolanach. Nieważne jest dla mnie czy widzą inni, gdy rysuje na serwetce serce katchupem i pisze głupi tekst typu: jesteś pysznniejsza niż hamburgery. Uwielbiam Ją zaskakiwać każdą głupotą, która przyjdzie mi do głowy. I chcę Jej wyznawać tak miłość przez całe życie. Chcę będąc starcem dalej malować markerem Jej imię na ławce choć to dziecinne i trzymać Ją za dłoń ciągle idąc na koniec świata.
|
|
 |
|
Miśki zaczynamy od jutra jazdę z maturami, powodzenia.! ;*
|
|
|
|