 |
|
noc nie daje snu.wiadomość,która ścięła mnie z nóg.dlaczego w tak smutnych okolicznościach człowiek zaczyna zastanawiać się nad sensem tego wszystkiego? dlaczego nie myślimy o tym co ważne każdego dnia? dopiero kiedy kogoś tracimy zaczynamy zauważać to co przyziemne,a zarazem najważniejsze.
|
|
 |
|
tylko ból dziś jest prawdziwy.
|
|
 |
|
mimo,że to tylko kilka słów,a zapomnieć TRUDNO.
|
|
 |
|
zamknij oczy i poczuj się szczęśliwym.
|
|
 |
|
cichy dźwięk rozsypywanych myśli.
|
|
 |
|
każdy dzień i każda noc to dla mnie walka z każdym oddechem i każdym człowiekiem,a każdy oddech jest jak zmarnowana i samotna sekunda,którą powinnam spędzić przy kimś kogo kocham.
|
|
 |
|
rany,które się nie goją można opłakiwać tylko w samotności.
|
|
 |
|
dlaczego bywa tak,że w jednym dniu świat nasz obraca się o tyle stopni? dlaczego chmury stają się szare,a Ty patrzysz w nie i łzy ciekną po policzkach niczym najszybsza płynąca rzeka? czemu nie potrafimy radzić sobie z naszymi emocjami,uczuciami? ten świat jest zbyt ostry,zbyt podły,by być ciągle szczęśliwym człowiekiem. ciągle coś staje na drodze,a przecież ta droga którą kroczymy ponoć prowadzi do ''szczęścia'' więc dlaczego tak jest? czasem nie umiem powiedzieć o tym,jaki mój rytm serca jest wykończony i jak bije ostatnimi resztkami sił,czasem też nie umiem opisać tego,co czuję,co we mnie siedzi. brak słów na sprawy,których znieść nie umiem,a tak bardzo bym chciała. gdzie się podziało dobro? dlaczego jest tyle ludzi zawistnych,fałszywych,którzy wciąż ranią i czekają na nasze potknięcie. ludzie są-po chwili odchodzą,a Twój stan pogarsza się z każdym dniem.serce bije,bo bije,ale żyć już nie chce.czekam na dzień,kiedy w końcu pierdolnie ten cały świat i skończy się wszystko to,co złe.
|
|
 |
|
o moim chorym sercu dowiedziałam się prawie dwa lata temu dzięki Twoim pocałunkom. najzwyczajniej w świecie palpitacje nie dawały mi spokoju. przestraszona poszłam do lekarza, a on ze śmiechem powiedział, że tak można mi szkodzić. podczas dzisiejszej wizyty kontrolnej nie było tak dobrze. fajki i alkohol spowodowały problemy, ale nic nie równa się ze szkodą jaką wyrządziłeś. przyśpieszone ciśnienie z nerwów. milion leków na depresję, które powoli wyniszczają mój organizm. bezsenność. drżenie dłoni. ściskanie serca na samą myśl Twoich wybrykach. częste omdlenia. choroba sieroca przez brak idealnego dotyku. początki ślepoty przez ciągle wypatrywanie Twojej sylwetki. głuchnę nasłuchując ukochanego tembru głosu. chyba umieram.
|
|
 |
|
jeśli umrę za kilka godzin to obiecaj mi, że się nie załamiesz i będziesz żył dalej. przed Tobą jeszcze wiele wspaniałych chwil, cudownych melanży, pięknych kobiet. nie ćpaj, nie pij. zapal szluga nad moim grobem i połóż na nim różowe róże, które uwielbiam. dopilnuj by na moim pogrzebie poleciało Na Szczycie Grubsona. nie wspominaj mojego głosu, mojego śmiechu, nie przytulaj moich ubrań. odwiedzaj mnie raz w roku - dwudziestego szóstego maja. nie płacz. wylaliśmy już ogrom łez przez kłopoty, które nas spotykały. pamiętaj, że kochałam Ciebie z całego serduszka, ale zapomnij o tym, ile przez to wycierpiałam. przecież jeszcze się spotkamy, tam na górze, z nową kartą. teraz cicho, daj mi zasnąć.
|
|
 |
|
rok temu? odliczałam dni do naszej rocznicy. wszystko było o wiele prostsze, mimo tego, że nie zawsze mogłeś być przy mnie. wszystkie wieczory spędzaliśmy rozmawiając przez telefon, a w weekendy do woli cieszyliśmy się swoim towarzystwem. rzuciłeś dragi i skupiłeś się na naszym związku. każdego ranka budziła mnie słodka wiadomość. czasami wstawałam o piątej by spędzić z Tobą piętnaście minut, bo każda sekunda była cenna jak diament. wspólne zachody słońca, spadające gwiazdy i pikniki. do tej pory nie wiem skąd miałeś tyle siły by nosić mnie na rękach przez pół miasta. nigdy nie zapomnę delikatnego dotyku na mojej skórze, który sprawiał, że drżałam oraz pocałunków przez, które mdlałam. brakuje mi nas.
|
|
|
|