 |
|
Nie chce zamknac moich oczu
Nie chce zasnac
Poniewaz bede tesknic , kochanie ..
Lezac blisko Ciebie
Slyszac Twoje serce jak bije
I zastanawiam sie o czym snisz
Zastanawiam sie czy to mnie widzisz . ; *
Wtedy caluje Twoje oczy i dziekuje Tobie ze jestesmy razem
I tylko chce byc z Toba
W tym momencie na zawsze , na zawsze , na zawsze < 3
|
|
 |
|
Srebrną żyletką na dłoni wycinam kolejne znaki.
Choć czuje jak bardzo to boli. Choć widzę jak krew z mych ran płynie.
Nie przerwę swego natchnienia co razem z żyletą po dłoniach lekko płynie.
Po fakcie ocieram ręce z ran krwawych śladów.
Składam je równo w podzience, że nie zabiłam sie odrazu, że tym razem choć blisko kresu życia byłam ...
Powstrzymałam się. Dlaczego ? Może w coś w końcu uwierzyłam. Może ostatni raz szansę sobie dałam.
Wiem jedno następny raz końcem będzie i dla Was gdy znów sięgnę po zbrodnie - Nie powstrzymam się.
Npewno zginę. Na ścianie krwią własną napiszę - Przepraszam Cię .
|
|
 |
|
Łzy lecą powoli ...
Łzy lecą powoli ...
nie otrze ich nikt ...
Uśmiech znika tak nagle ...
nie pojawi się już więcej ...
Powtarza sobie :
"ile jeszcze wytrzymam ?"
Patrzy przed siebie
nie widzi już nadziei,
żadnej przyszłości ...
Wsłuchuje się w głos swego serca
mówi on: "mi też jest ciężko, patrząc jak płaczesz,
jak czekasz aż to się skończy ... Dasz radę, musisz dać radę ...
bo dla kogo mam bić . Chcę patrzeć jak śmiejesz się,
jak idziesz przed siebie z wiarą i nadzieją ...
musisz dać radę, pamiętaj zawsze słuchaj głosu swego serca ...
ono chcę bić dla Ciebie!
Usiadła ...
powiedziała tylko "przepraszam, ale nie mogę ..."
Upadła ...
z takim smutkiem w oczach, bez uśmiechu
ostatnie łzy poleciały, serce przestało bić.
Odeszła ..
|
|
 |
|
Kiedy zamknięta,
W czterech ścianach,
Byłam,
Myślałam że,
Wszyscy płakać będą,
Ale miałam to gdzieś,
Teraz leże w śpiączce,
W szpitalu,
To przez niego,
Tak przez Ciebie,
To ty mi powiedziałeś,że,
Nie mam po co żyć,
Dla kogo,
To tylko przez niego,
Przepraszam Was,
Wiem,że zrobiłam źle,
Ale musiałam,
Nie chciałam żyć,
Pośród niego,
Był dla mnie jak,
Zły sen,
Na prawde nie chciałam,
Ale tak wyszło,
Musiałam.
|
|
 |
|
Ona mówiła:
Kocham Cię ...
Krzyczała:
Nie odchodź!
Płakała:
Proszę zostań ze mną jesteś moim sercem .
Szeptała:
Umrę ... przecież nie można żyć bez serca ..
A on:odwrócił się i odszedł.
Kilka dni później przeczytał na klepsydrze:
Ona mówiła:
A on jej nie słuchał.
Krzyczała:
A on nie reagował.
Płakała:
A on nie widział jej łez.
Szeptała:
A on po prostu odszedł.
... Umarła ...
Stwierdzono brak serca!
W jego oczach pojawiły się łzy
On mówił:
Wróć.
Krzyczał:
Przepraszam.
Płakał:
Proszę wróć, wszystko naprawie.
Szeptał:
Kocham Cię ...
Lecz ona już go nie słyszała
... ODESZŁA ...
|
|
 |
|
Jakie jest życie :
wesołe ?
radosne ?
czy usłane różami ?
Nie.
Życie jest smutne i wrogie .
Pełne uraz i nerwów.
Życie Cię rani i smuci.
To po co żyć ?
Najlepiej jest to skończyć i umrzeć.
|
|
 |
|
Żyję pośród ludzi.
Czasem świat mi się już nudzi,
Życie daje mi w kość,
Wprowadza mnie to w szał i złość,
Sięgam po ostre narzędzie,
Nacinam się nim prawie wszędzie.
Oczy same się zamykają,
Nikogo i nic nie poznają.
Widzę jasność wielką niby promienie słońca,
Czy doczekałam się życia mego końca ?
Po co mnie trzymać na tym świecie ?
Jestem niepotrzebna,
wyrzućcie mnie jak śmiecie !
Nagle, jasność zanika, co się dzieje ?
Czemu ja dalej istnieję ?
|
|
 |
|
Ona sama skulona w łazience, z ostrą żyletką w ręce,
o śmierci wciąż marzy, a łzy płyną po jej twarzy.
Krzywdzi swoje ciało, cierpi przez to, co się stało.
Bez Niego żyć nie ma siły i podcina swe żyły.
Pragnie, by odeszło jej serca bicie, by wreszcie skończyło się jej życie.
Wierzy, że w niebie bez bólu, na nowo się narodzi.
Dlatego odejdzie z tego świata.
Przez miłość odchodzi..
|
|
 |
|
Kawałek z życia boli bardziej niż jego całość
Zawołać o pomoc okazuje sie czymś za mało
Nie wystarczy podać mi reki na zakręcie
Gubię sie gdy mam przed sobą tą ciemną przestrzeń
Idąc przed siebie, próbując zapomnieć
Potykam sie o fakty i o miliony tych wspomnień
Pytam się siebie, jak długo wytrzymam
Bo tracę juz grunt, nie mam sie czego przytrzymać
Zdana na siebie, próbuję z tym walczyć
I dopisać znów marny scenariusza ciąg dalszy
|
|
 |
|
on: wracam w piątek:) :)
ona: nawet nie wiesz jak się cieszę:) wreszcie Cię zobaczę, przytulę... powiem Ci jak bardzo Cie... :) wiesz...:)
on: :)
ona: to kiedy? w sobote? w niedziele?
on: hmmm... no nie wiem... umowilem sie juz z kumplami... nie wiem, kiedy znajde czas...
ona: ehhh... gdybyś tak miał, a nie miewał i czas, i chęć i gest....:(
|
|
 |
|
* - Kochasz mnie ?
- Doskonale wiesz .
- Tak wiem . Ale teraz jest inaczej . Nie patrzysz już tak na mnie jak na początku... Jesteś nieobecny . Myślisz o czymś innymi kiedy jesteś ze mną . Masz inną ?
- Nie . Nigdy bym Cię nie zostawił . Jesteś moim życiem . Moim sercem . Kocham Cię jak nikogo na świecie . Po prostu wybiegłem za bardzo w przyszłość...
|
|
 |
|
* A największe z moich marzeń to Twoje serce .
|
|
|
|