 |
|
tylko piję, przeklinam i się ciągle opierdalam
|
|
 |
|
teraz pusto nie ma nic nawet echa
|
|
 |
|
siedzę, a on siedzenie obok,
w rytm mego serca buja głową
|
|
 |
|
wirują słowa niewypowiedziane,
a uznane za zaakceptowane
|
|
 |
|
mroczny pasażer ze mną jedzie,
siedzi obok, choć tyle pustych siedzeń,
obsesyjnie, jak upiór w operze,
jeśli nie widzisz, spróbuj spojrzeć szerzej
|
|
 |
|
nieznany skrupułom rzuca urok,
już miłość i strach czuję pod skórą
|
|
 |
|
I ta cholerna tęsknota w rozmiarze XXL .
|
|
 |
|
kocham Cię za takie dni jak ten. gdy z mojej twarzy nie schodzi uśmiech, a oczy błyszczą szczęściem. gdy rozłączasz dzwoniącego kumpla mówiąc 'dziś mamy tylko siebie'. gdy zabierasz mnie na długi spacer, mocno przytulając bym nie zmarzła. gdy robisz mi najlepszy obiad i tak cudownie całujesz
|
|
 |
|
jego ramiona, klatka piersiowa, ręce - wszystko jest takie ciepłe, mocne, silne..
|
|
 |
|
boję się kochać, bo boję się strat,
boję się kłamać bo boję się wpaść. boję się prawdy, a prawdę już znasz
|
|
|
|