 |
|
po co te uśmiechy, rozmowy, spotkania, po co robisz mi tą cholerną nadzieję a potem tak po prostu olewasz.
|
|
 |
|
Pytasz o czym marzę. Ja w myślach wyobrażam sobie tego jedynego. Kłamię, że marzę o zostaniu kimś. Nie chcę żeby mną pomiatano i to zmusza mnie do kłamstw w najprostszych pytaniach...
|
|
 |
|
Jestem sentymentalna i całkowicie nienormalna. Wspinam się na dach mojej szopy. Siadam na bluzie i naćpana miłością, wpatruję się w niebo. Wciąż instensywnie błękitne, odkąd Cię poznałam. Czując się, jak na haju dzięki Tobie, wypatruję oznak burzy na horyzoncie naszego uczucia, które jest tak mocne, że aż nierealne...
|
|
 |
|
byłam silna, dawałam ze wszystkim radę, zawsze byłam uśmiechnięta, papierosy, alkohol to był dla mnie koszmar. pojawiłeś się ty i wszystko się spieprzyło. już nie jestem silna, nie daje rady, rzadko się uśmiecham, nałogowo palę i topie smutki w alkoholu. zjebałeś wszystko.
|
|
 |
|
odszedłeś i zabrałeś ze sobą moje szczęście, mój uśmiech, dobre dni i wszystko co było piękne.
|
|
 |
|
ja kocham Ciebie, ona twoją wypłatę. ale wolisz ją bo ma większe cycki i nosi krótsze spódniczki, rozumiem.
|
|
 |
|
mam plusika, jea jea jea. tylko, że na siedmiu stronach łyso -.-' :*
|
|
 |
|
Gdy miałam siedem lat, zapytałeś: "Pójdziesz ze mną, na plac zabaw?". Zgodziłam się. Gdy miałam dziesięć lat, spytałeś: "Wyjdziesz?". Potwierdziłam. Gdy miałam piętnaście lat, zapytałeś: "Grają fajną komedię, pójdziesz ze mną do kina?". Skinęłam głową. Natomiast, gdy miałam lat osiemnaście, zapytałeś: "Mam dwa bilety na koncert, pójdziesz ze mną?". Jak zawsze potwierdziłam. Po koncercie poszliśmy do dyskoteki. Upiłeś mnie i spytałeś: "Pójdziesz ze mną do łóżka?". Po raz pierwszy pokręciłam przecząco głową. "Dlaczego?", ponownie zapytałeś. "A, czy zapytałeś mnie kiedykolwiek, czy będę Twoją dziewczyną? Czy zapytałeś mnie kiedykolwiek, czy Cię kocham. A czy Ty kiedykolwiek przez te kilkadziesiąt lat, powiedziałeś Mi, że mnie kochasz?", odpowiedziałam nurtującymi mnie pytaniami, na pytanie. Zastanowił się nad sobą i odprowadził mnie do domu. Po roku spytał, czy będę Jego dziewczyną. Potaknęłam. W końcu poszłam z Nim do łóżka. Zaszłam w ciążę, a On mnie rzucił mnie dla tapeciary...
|
|
 |
|
Mówię, że nienawidzę, tego uczucia, gdy wciąż myślę, że do mnie wrócisz. To denerwujące uczucie nazywa się nadzieja. Znienawidziłam je, a przecież to ono pozwala mi żyć. Wychodzi na to, że nienawidzę życia bez myśli o Tobie i mamiącej nadziei, że wrócisz i obejmiesz mnie, mówiąc "Kocham Cię", a przecież nim mnie pokochałeś żyłam chwilą i byłam pokręconą optymistką...
|
|
 |
|
Objadałam się nutellą, tempo wpatrując w ekran komedii "Goście, goście". Zawsze śmiałam się przy niej do rozpuku. Teraz tylko oglądałam, myśląc o tym, że przez Niego mam zrypaną psychę. I doła, na którego nie jest w stanie nic poradzić nawet moja the best friend, która jest dla mnie, jak siostra. Pomyślałam o moim cholernym ego, które jest naddarte przez Niego i o tym co o mnie naopowiadał. A wydawał się tym jedynym. Wyłączyłam telewizor i otworzyłam szufladę, mojego biurka. Wyjęłam scyzoryk, który dostałam przed moim wyjazdem na obóz do lasu. Otworzyłam ten mały nożyk, usiadłam, odkładając nutellę. I równomiernie oddychając zaczęłam robić to na co nigdy bym się nie zdecydowała, o czym nawet bym nie pomyślała bez tak dołującej mnie depresji, zawsze mi brakowało odwagi, a przede wszystkim istotnego powodu. Zdjęłam bluzę i ze stoickim spokojem zaczęłam się równomiernie ciąć wzdłuż błękitnych linii, które były żyłami...
|
|
 |
|
Pewnie myślisz, że jestem dziecinna i cholernie naiwna. Jasne. W końcu oglądam Smerfy, śpię z pluszowym misiem, boję się ciemności i uwierzyłam we wszystko co mi powiedziałeś, kochając przy tym mocno, jak dziecko...
|
|
|
|