 |
|
Kochasz go nadal prawda? - Skąd Ci to przyszło do głowy?! - Widzę, wciąż gdy słyszysz jego imię błyszcza Ci się oczy Uśmiechasz się tak specyficznie i nabierasz rumieńców. - To wspomnienia. Ale tak kocham go. - To mu to powiedz! - żeby miał mnie za idiotkę? i jeszcze miał satysfakcje ze wygrał?o nie. - to chcesz żeby tak odszedł? być może na zawsze? z inna?! - jeśli to da mu szczęście to tak
|
|
 |
|
-kazałaś mu odejść. nie mogłaś go kochać
-kochałam go, dlatego kazałam mu odejść
-nie.
-tak. kochałam go, ale miałam zajebiście dużo honoru, wolałam kazać mu wypierdalać niż pozwolić by widział moje łzy.
-opowiedz mi to jeszcze raz
-co tu opowiadać. chciał zabrać mnie ze sobą, ja chciałam mieć go tylko dla siebie. krzyczałam żeby sobie poszedł razem z tymi blondynami, żeby nie wracał. krzyczałam że go wcale nie potrzebuję
-a potem?
-a potem płakałam. bo przecież każde to słowo nie było prawdziwe
-a on?
-a on. pamiętam dobrze. miał takie wściekłe, zaczerwienione oczy. chwilę stał, tak jakby się wahał. a kiedy odszedł szedł szybkim krokiem, prowadził rower i nie odzywał się do blondyneczek. odwrócił się do mnie dwa razy. a ja wtedy krzyczałam wciąż "nie wracaj!" zawsze tak mówiłam kiedy coś mi się nie podobało. ale tym razem on nie chciał niczego naprawiać.
|
|
 |
|
powiedział do mnie "księżniczko" a ja chciałam strzelić go w twarz. jedyna osoba jaka mogła do mnie tak mówić odeszła.
|
|
 |
|
niech to się już skończy. ten ból, głupie wyrzuty sumienia, przemyślanie co by było gdyby, i tęsknota.
to jest nieludzkie tak się wypalać od środka.
dlaczego zawsze odbieram sobie to co kocham?
|
|
 |
|
że będziemy zawsze i nie będziemy musieli przypominać sobie, że powinniśmy być
a ja znów udam że wierzę w Twoje obietnice
przyjaciele sobie wierzą, prawda?
|
|
 |
|
nie lubię kiedy tak na mnie patrzył.
on na mnie patrzył w identyczny sposób.
nie chcę byś mi przypominał o tym co straciłam
|
|
 |
|
Wszystko drży
Nic to nic, przecież wiesz, przejdzie mi
Tylko deszcz zmyje z szyb brudny śnieg..
|
|
 |
|
On już nie jest mój. może go sobie pani zabrać. mogę pani też powiedzieć jaki będzie wobec pani. będzie szaleńczo niby-kochał, potem zacznie kłamać, a na końcu zdradzi. sama to pani odkryje
|
|
 |
|
Szaleństwo zaglądało za każde drzewko, sprawdzało w każdym strumyczku, a nawet na szczytach gór i już, już miało się poddać, gdy odkryło niewielki różany zagajnik. Patykiem zaczęło odgarniać gałązki...
Wtem wszyscy usłyszeli przeraźliwy okrzyk bólu. Stało się prawdziwe nieszczęście! Różane kolce zraniły Miłość w oczy. Szaleństwu zrobiło się niezmiernie przykro, zaczęło prosić, błagać o przebaczenie, aż w końcu poprzysięgło zostać przewodnikiem ślepej z jego winy przyjaciółki
|
|
 |
|
Czasem po prostu chciałabym się do Ciebie przytulić, bez żadnego konkretnego powodu. Pójść do parku, gdzie w promieniach słońca mienią się różnymi kolorami jesienne liście. Usiąść pod drzewem, patrzeć w niebo. Powiedzieć coś, cokolwiek, bo wiem, że mogę rozmawiać z Tobą o wszystkim. Spojrzeć w Twe oczy... Gładzić dłoń. Dotykać Twej twarzy. Ust . Pocałować. Poczuć się jak mała dziewczynka, bezbronna, bezpieczna w Twych objęciach. Chciałabym zapomnieć o tym, co było. Żyć chwilą obecną. Pragnę usnąć wtulona w Ciebie. Obudzić się kiedyś słysząc z Twych ust moje imię. Czuć, że jestem Ci potrzebna, wiedzieć, że jedyna. Chcę się z Tobą drażnić, pokłócić... Tylko po to, by później się czule pogodzić... I tęsknić wiedząc, że i Ty tęskinisz ...
|
|
 |
|
czuję w Tobie coś innego, coś wyjątkowego co bezustannie mnie przyciąga, coś, co nie pozwala mi zapomnieć o Tobie nawet na minute. jesteś moją pierwszą myślą kiedy się budzę, i ostatnią kiedy zasypiam
|
|
|
|