 |
|
Obudziła się wystraszona ledwo tłumiąc krzyk , w pokoju panowała ciemność. ' To tylko sen , to tylko sen' powtarzała ale czuła jak gdyby ten koszmar wcale się nie skończył. Z słuchawek leżących obok niej wydobywał się głos Małolata , w powietrzu unosił się zapach wypalonej trawy i perfum , ale mimo wszystko czuła że coś jest nie tak , była tego pewna. I wtedy doszło do niej że wcale nie , jest okej. Tylko jego już po prostu nie ma , to wszystko .. / nacpanaaa
|
|
 |
|
Nie mam siły żyć.
Nie ma sensu już nic. / koosmaty
|
|
 |
|
nie mam siły żyć, a ty swoim gadaniem, że będzie dobrze mi nie pomagasz. / possij.
|
|
 |
|
brak jakiegokolwiek sensu mojego istnienia.. / koosmaty
|
|
 |
|
i nie wmawiaj mi , że się starałeś. bo to nie Ty nie spałeś do czwartej, martwiąc się, a później dowiadując iż dobrze bawiłeś się na imprezie. to nie Ty chodziłeś smutny, gdy tylko coś było nie tak. to nie Ty .. - z resztą Ty nic nie robiłeś. / veriolla
|
|
 |
|
tak cholernie ciężko było mi powiedzieć mu: ' nie rób sobie nadziei '. wiedziałam , że mówię to za późno - parę słów i czynów za późno. ale musiałam - bo nie chcę żyć w taki sposób. / veriolla
|
|
 |
|
napieprzali się po twarzach z całej siły. leżeli na sobie - raz jeden, raz drugi. dwaj przyjaciele, którzy byli dla siebie jak bracia - nierozłączni, zawsze gotowi zabić za siebie. rozłączył ich jeden , z pozoru głupi pretekst - miłości do jednej kobiety. rozwalali sobie twarze, obijali żebra turlając się po asfalcie. nagle wkroczył między Nich, On. spojrzał tym swoim wzrokiem, którego zawsze tak panicznie się bałam i robiłam wszystko by go unikać. podniósł ich z ziemi, stając między Nimi. wyzywali coś jeszcze chwile do siebie, ale gdy krzyknął - jakby odebrało im mowy, zamilkli. czuli przed Nim respect - zawsze. szanowali Go bardziej niż matki - wiedziałam to doskonale. w końcu to On stworzył całą ich ekipę , On był na czele. ja nigdy nie potrafiłam się z tym pogodzić - i nie chodziło o pozycję w ekipie. chodziło o zwykłe życie prywatne - w którym nie potrafił przestawić się na opcję: miłość = równość. / veriolla
|
|
 |
|
stałam na przeciwko Niej próbując powstrzymać jakikolwiek odruch nienawiści. uśmiechałam się lekko - by zakryć wkurwienie. miałam ochotę walnąć Jej w twarz mówiąc: ' za kogo Ty się kurwa masz?', jednak milczałam. wiedziałam , że ma przewagę nade mną. w końcu była tą Jego cholerną, pierwszą miłością. / veriolla
|
|
 |
|
stałam na przeciwko Niej próbując powstrzymać jakikolwiek odruch nienawiści. uśmiechałam się lekko - by zakryć wkurwienie. miałam ochotę walnąć Jej w twarz mówiąc: ' za kogo Ty się kurwa masz?', jednak milczałam. wiedziałam , że ma przewagę nade mną. w końcu była tą Jego cholerną, pierwszą miłością. / veriolla
|
|
 |
|
stanął tyłem do mnie, trzymając w ręku butelkę piwa. stałam zszokowana, nie umiejąc wydusić z siebie ani jednego słowa. stał twarzą w twarz z tym skurwielem. odsunął mnie na bok. widziałam jak Jego ręce drżą ze zdenerwowania, a z oczu bije nienawiść. nie bałam się, absolutnie. byłam pewna tego , że jeżeli koleś z naprzeciwka wykonałby jakikolwiek ruch - zmiótł by Go z powierzchni ziemi. / veriolla
|
|
 |
|
a gdy mówisz mi jak bardzo ważna dla Ciebie jestem, i , że jesteś dla mnie zawsze - niezależnie od wszystkiego, jedyne co potrafię Ci powiedzieć to: ' idź połóż się spać, jutro zapewne będziesz miał kaca'. tak, umiesz to powiedzieć tylko wtedy gdy wypiłeś za dużo. / veriolla
|
|
 |
|
a Jego szerokie plecy ? wtulając się w nie czułam się najbezpieczniejszą kobietą pod słońcem. / veriolla
|
|
|
|