 |
|
Miałam 642 dni i połowę tyle nieprzespanych nocy, na przemyślenie i podjęcie pewnych decyzji. Zmieniałam zdanie kilkanaście albo raczej nawet kilkadziesiąt razy. Zdarzało się, że usłyszałam zdania które odbierały siłę, podcinały skrzydła i zabraniały realizacji marzeń. Zdarzały się dni, że sądziłam, że to nie ma sensu. Że będę potrafiła normalnie żyć bez tego, dam sobie radę, bo za dużo we mnie obaw i strachu. Nie mam pojęcia ile czasu łącznie spędziłam na rozmyślaniu o tym wszystkim. Tydzień ?Miesiąc? Nie wiem. Wiem tylko jedno. Że po tych wszystkich zawirowaniach decyzja którą podjęłam jest nieodwracalna i jedyna. Pomimo jakichkolwiek sprzeciwów czy próśb. Nie potrafię inaczej, przepraszam.
|
|
 |
|
Zadajesz mi pytanie czy warto, a ja bez zastanowienia odpowiadam Ci, że jak najbardziej. Bo zawsze warto wrócić do tego co sprawia ci radość, powoduje, że zaczynasz doceniać siebie, zaczynasz żyć po coś, masz jakiś cel, czujesz się spełniona i pragniesz robić to całe swoje życie, z każdym dniem rozwijając się jeszcze bardziej. Pytasz czy się boję? A ja myślę, że bardziej niż ja, boją się moi rodzice. Nie chcą znów żebym przeżyła to piekło, nie chcą patrzeć w moje zapłakane i smutne oczy. Owszem kiedyś się bałam, ale teraz wychodząc na boisko nie ma we mnie ani trochę strachu. Mam pewną świadomość, że ryzyko istnieje, ale nie zwracam na to uwagi. Nie potrafiłabym przecież bez tego żyć. I wiem , że ta decyzja nie może być inna i nigdy by nie była. Zawsze do tego wrócę, dopóki tylko zdrowie całkowicie mi tego nie zabroni.
|
|
 |
|
nie kochaj mnie za pięknie pomalowane, długie rzęsy - kochaj mnie za oczy, te zapłakane, czy niewyspane. nie kochaj mnie za loczki - kochaj mnie za naturalny nieład na głowie. nie kochaj mnie za wygląd na imprezie - kochaj mnie za rozciągnięty dres i dużą bluzę, gdy siedzę w domu. nie kochaj mnie za słodkie słówka - kochaj mnie za 'kurwa', które podobno tak fajnie przeciągam. nie kochaj mnie za kulturalne zachowanie na kameralnym przyjęciu - kochaj mnie za tańczenie w płatkach śniegu, z butelką wódki. nie kochaj mnie za to jaka bywam - a za to jaka jestem. / veriolla
|
|
 |
|
Momentami sama zastanawiam się dlaczego tak jest, stawiając przed sobą tysiące pytań, na które jeszcze nigdy nie zdołałam sobie odpowiedzieć. Zaprzątam myśli, dodając do nich następne tak sprzeczne jak zawsze ot tak mając nadzieję, że to coś da. Mogę w ciszy godzinami siedzieć na łóżku próbując zrozumieć sens tego jak jest. Mogę łamać granice możliwości zarazem stawiając kolejne jeszcze mocniejsze bariery rzeczywistości. Mogę wiele, ale właśnie tego czego pragnę najbardziej, po prostu nie potrafię. Nie potrafię znaleźć tego sensu. Nie potrafię zrozumieć najmniejszych ze szczegółów, paru cech ludzkich i niezliczonej ilości uczuć. Nie potrafię zrozumieć życia, a może zwyczajnie już nie chcę go rozumieć. / Endoftime.
|
|
 |
|
nienawidzę Cię ale to wcale nie wyklucza mojej miłości do Ciebie / nacpanaaa
|
|
 |
|
Zniszczyłam się. Zniszczyłam się alkoholem , narkotykami , marihuaną i fajkami. Zniszczyłam się seksem bez zabezpieczeń i codziennymi baletami. Zniszczyły mnie toksyczne związki i ciosy wymierzane na komendzie. Zniszczył mnie niewygodny rów w którym obudziłam się cała przemarznięta po jakiejś imprezie , zniszczył mnie dzwonek do drzwi kuratora i zniszczyła mnie zbyt mocna butla zioła. Wyniszczyłam swój organizm zbyt długimi kreskami pomieszanymi z zbyt ostrymi chemikaliami. Zatraciłam się w całym tym syfie , zagubiłam gdzieś pomiędzy sklepem monopolowym a ławką w parku , przekroczyłam każdą z granic absurdu , tak po prostu. / nacpanaaa
|
|
 |
|
- nie możesz ciągle wszystkiego tłumaczyć młodością a już zwłaszcza błędu który powtarzasz setny raz z rzędu. Mówił całkiem poważnie , szkoda tylko że z przećpanymi oczami i trzymając blanta w ręku./ nacpanaaa
|
|
 |
|
Miliony powodów, by wrócić do tego co tak cholernie kocham, nie zważając na cierpienie którego doświadczyłam przez ostatnie dwa lata. Przecież to całe moje życie, mój sens, moja pasja.
|
|
 |
|
nie masz wpływu na to, jak umrzesz. ani kiedy. możesz tylko zdecydować, jak żyć. teraz.
|
|
 |
|
boisko. piłka. finał. jest cudownie.
|
|
 |
|
Może to nieważne, a może zwyczajnie nieistotne, ale tęsknię. Tęsknię, i to naprawdę boli. To co czuję jest niczym, bezpośrednia pustka jak nigdy dotąd. Nie chcę nic już mówić, a zarazem mam Ci tak wiele do powiedzenia. Nawet godzinami poopowiadać o tych najzwyklejszych sprawach, takich jak ocena w szkole czy kolejnym marnie spędzonym dniu, nawet to. Dawniej, mogłam mówić bez przerwy, a Ty nigdy nie przestawałeś słuchać, nigdy nie powiedziałeś, że po prostu Cię to nie interesuje. Interesowało Cię, nawet te najbanalniejsze rzeczy, nawet to co zjadłam dziś na obiad. Kiedy bolało coś wewnętrznie, a łzy dobijały się do oczu, byłeś, zawsze chciałeś być, a przecież nie musiałeś, nigdy o to nie prosiłam. A dziś? Nawet kiedy proszę, kiedy płaczę i nie potrafię przestać, Ty nie reagujesz. To nie Ty. To nie ten, którego kochałam. To nie to serce, które przecież tak kochało mnie. / Endoftime.
|
|
|
|