 |
|
Nie chce mi się tu być. Kolejna ucieczka od rzeczywistości. Schować się między minutami odnaleźć gdzieś na granicy świadomości, gdzieś pomiędzy szóstym, a siódmym niebiem. Banał goni banał, bez zmian. Ten sens wcale nie ma sensu, jeśli wiecie o co mi chodzi. Zawsze pozostaje niepewny krok w przód i pewnie spadanie w przepaść...
|
|
 |
|
Niczego bardziej nie pragnęła jak powrotu tego, co było. Chciała walczyć uparcie mimo, że była zbyt słaba. Każda cena, byle wróciło coś co było piękne, cos dzięki czemu mogłaby normalnie funkcjonować.
|
|
 |
|
Pierwszy raz tak miałam, że gdy wypowiadałam życzenie na widok spadającej gwiazdy sama się dziwiłam co ja w ogóle mówię. Wszyscy wiedzieli, że mnie nie pokochasz, a ja już chyba najbardziej....
|
|
 |
|
Może to czas zagoi rany. A może tylko ostudzi emocje i będzie kazał spojrzeć w drugą stronę. Być może to bezsilność moich naiwnych oczekiwań, że to wszystko da się jeszcze odwrócić, cofnąć o parę tygodni, miesięcy zmieniła moje nastawienie... ;x
|
|
 |
|
Najgorsze są chwile, gdy przestajesz być silny, kiedy rozumiesz, że nie masz szans zwyciężyć, chociaż do tej pory byłeś przekonany, że Ci się uda. Gdy siedząc na parapecie z kubkiem gorącej herbaty w dłoni, patrząc na krople deszczu delikatnie uderzające w okno, zdajesz sobie sprawę, że nie masz nic. Gdy każda piosenka przypomina Ci o tym, że do nieczego nie dążysz. Najgorsze są chwile, kiedy wolisz umrzeć niż żyć...
|
|
 |
|
To takie dziwne... Jego nie ma, a ja obiecałam, że w tym czasie zapomnę. i wiesz co? Prawie mi się udaje. Tylko... tylko czasem przypominam sobie oczy, taak te jasnoniebieskie, słodki uśmiech, niski głos... i ta chwilę. Tą krótką, kiedy wszystko wydawało się w porządku. Teraz jest jakoś pusto. Herbata nie jest taka słodka, słońce świeci coraz mniej, każdy uśmiech jest wymuszony, a wstawanie z łóżka cięższe niż zazwyczaj... Ale powiedziałam sobie, że zapomnę, dam radę, prawda?
|
|
 |
|
Siedzę na parapecie w moim pokoju...Uczę się zapomnieć... Jeszcze posiadam kilka złudzeń w mojej głowie...
|
|
 |
|
Siedzę na parapecie w moim pokoju...Uczę się zapomnieć... Jeszcze posiadam kilka złudzeń w mojej głowie...
|
|
 |
|
... a ona wpatrywała się w niebo, jak w ostanią nadzieję...
|
|
 |
|
Siedząc na moim ulubionym fotelu macham nogami, jak kilkuletnie dziecko i ze słuchawkami w uszach jem moje ulubione ciasto. Uwielbiam ten stan. Stan, kiedy wiem , że mogę sobie pozwolić na obojętność w stosunku do mojego przeznaczenia. Stan, kiedy wiem, że nie muszę walczyć z losem, aby wyszarpać od niego chociaż odrobinę szczęścia.
|
|
 |
|
Siedząc na parapecie i zapisując kolejną kartkę z pamiętnika zastanawiała się, dlaczego życie pisało jej same czarne scenariusze. Nagle z zamachem wyrwała zapisaną kartkę, a na dole następnej dopisała tylko: ,, zawsze mogło być gorzej..." odłożyła długopis i dumnie wkroczyła w nowy rozdział swojego życia
|
|
 |
|
- Po co ten uśmiech? - Bo jest dobrze. - Nieprawda. Twoje oczy krzyczą żalem.
|
|
|
|