 |
|
Wzięła swój pamiętnik i wyszła z domu. Gdy dotarła do celu nie zważając na towarzyszące jej ciemności, usiadła i zaczęła pisać "Dziś mija dokładnie rok, gdy nie jesteśmy już razem a ja nadal nie mogę zapomnieć. To tutaj pierwszy raz się spotkaliśmy. Obiecaliśmy sobie, że każdą rocznice spędzimy właśnie w tym miejscu.Dziś jest to nasza pierwsza rocznica osobno. Jednak to nic, że nie jesteśmy już razem. Musiałam tu być. To w końcu nasz dzień" odłożyła długopis i spojrzała w dal morza. Usłyszała kroki za sobą. Zamknęła oczy i starała się odizolować od otoczenia. Poczuła jego ręce na swoich ramionach, jego zapach i równomierny oddech. - Przyszłaś. - Ty także. - Nie musiała się odwracać, żeby wiedzieć, że się uśmiecha. - To w końcu nasz dzień. - Zaśmiała się w duchu i wstała z miejsca, zabierając swoje rzeczy. - Tutaj zaczęliśmy i tutaj chciałabym to zakończyć. Nas nie ma od dawna, więc skończmy z resztą. Zero wspólnych dni, zero wszystkiego, co dotyczy nas. Jesteś ty i jestem ja. Rozumiesz?
|
|
 |
|
CZĘŚĆ 4 : Wciąż mu wysyłała wiadomość ' Kocham cię < 3 ',' No Kocham cię Skarbie'. Łzy lały się z niej jak wielki strumień gdzieś tam w górach.Modliła się jednak o to by to jednak nie był ich koniec.Po ok. 2 godzinach,rozmowa ich uległa końca.Olivier postanowił ze nie chce jej ranić ale też nie chce jej stracić,dlatego dali sobie jeszcze jedną szansę.Patrycja wreszcie zrozumiała jak bardzo go kocha !
|
|
 |
|
CZĘŚĆ 3 : Nocą rozpaczliwie rozmawiała z Przyjaciółką przez telefon.Miała dość! Oliwier próbował zaspokoić sytuację i pisał do niej codziennie czy się gniewa,za każdym razem otrzymywał odpowiedź 'tak',w końcu napisał wiadomość treścią:' bedzie lepiej jak się rozstaniemy' Oczom nie wierzyła.Gniewała się nie niego,ale tam głębi serca strasznie go kochała,był jej oczkiem w głowie.Nie wyobrażała sobie dnia bez niego.Załamała się całkowicie.Zaczęli poważną rozmowę,nie wiedziała jak to się skończy.Cała była roztrzęsiona.
|
|
 |
|
CZĘŚĆ 2 : a może po prostu ma ją gdzieś? godzinami myślała nad tym,co tam przeczytała i to o czym Olivier jej mówił,na temat jego'koleżanki' Nie chciała nikogo prosić o pomoc,chciała sama dac sobie z tym rade.W Końcu chłopak napisał do niej ,lekki uśmiech pojawił się na twarzy ale od razu zastąpiła go powaga.Na początku udawała,że nic nie wie,pisali normalnie, ale w końcu wybuchła,nie mogła udawac że nic nie ma,że ma żal o to do niego o to .Wygarnęła mu wszystko,po czym zrobiło jej się strasznie smutno.Chciała jak najszybciej zakończyć tą rozmowę,lecz on nadal pisał i pisał.W końcu przestała mu odpisywać.Wszystkiego i wszystkich miała dość. Na końcu się pokłócili,to był najgorszy dzień w jej życiu.Nie miała ochoty o nim myśleć,słyszeć ani nic wiedzieć na jego temat.W szkole miała wyjebane po całości,znajomi mówili' ej mała uśmiechnij sie,co jest?' a ona tylko chamsko odpowiadała'zostaw mnie,nic mi nie jest,zajmij się sobą'.
|
|
 |
|
CZĘŚĆ 1 : Patrycja to zwykła dziewczyna,zawsze uśmiechnięta , bardzo lubiana i strasznie kochająca Oliviera.Lecz od jakiegoś czasu zauważyła że on zarywa do innych.Było jej smutno z tego powodu nie chciała go stracić.Nie chciała by jakaś inna pana pokręciła mu dupą wkoło nosa a on jakie piesek by pobiegł za nią.Nie,nie chciała! postanowiła poprzeglądać strony tych dziewczyn.Najbardziej tej jednej,którą on się tak zachwycał.Przeglądając zdjęcia oczy Patrycji przepełnione były złością.Zazdrość ją pożerała żywcem! Czuła obrzydzenie do tej dziewczyny.Ale za wszelką cene chciała wiedziec o niej wszystko! Przypadkiem znalazła,bardzo ciekawą notkę na tej stronie,gdzie właśnie była mowa o Olivierze,a pod tym jego słodki komentarz do tej dziewczyny.Zagotowało się w jej,nie wiedziała co ma teraz zrobić. zadawała sobie różne pytania: czy on ją kocha,czy może mu się już znudziła(no bo przeciez ich rozmowy nie były już takie jak dawniej).
|
|
 |
|
Wiesz co my nazywamy lojalnością ? Pojęcie jeden za wszystkich, wszyscy za jednego, bo gdy jeden ma przejebane, reszta go nie zostawia, tylko idzie na wpierdol razem z nim, nie pyta ilu ich jest ze strachem w dupie, tylko gdzie są. < 3
|
|
 |
|
Nie sądziłam, że jest we mnie tyle nienawiści. Nie sądziłam, że z tak cudownego uczucia jakim jest MIŁOŚĆ Twoje zachowanie może doprowadzić do takiego dystansu, chłodu i nienawiści. Smutne? Nie.. raczej prawdziwe. Z całego serca, którego nie mam GRATULUJĘ CI.
|
|
 |
|
podetnij sobie żyły, przecież żyć nie warto, to kwestia chwili, widzisz w tym lekarstwo ? tu wszystko dzieje się raz to czego mamy się bać ? zapachem śmierci ciągle drażni nas miasto . / OSTR . ♥
|
|
 |
|
Śmiejesz się coraz ciszej, aż wreszcie zupełnie przestajesz się śmiać. Twój uśmiech przygasa, aż staje się tylko imitacją radości, czymś nakładanym jak makijaż .
|
|
 |
|
Ścisnął Moje ramiona przylegając ciało do ściany. jedną ręką oparł się o budynek, drugą natomiast próbował Mnie zatrzymać, gdy chciałam wyrwać się z Jego objęcia. patrzyłam w Jego oczy ironicznie się śmiejąc.- chcesz się na Mnie wyżyć?-syknęłam.-za to, że nie powodzi Ci się z Nią? że w domu nie jest tak, jak powinno być? że w szkole ciężko Ci z nauką? że nie masz już kasy na prochy? że kumple zaczęli Cię zlewać?no uderz, proszę. - powiedziałam odbierając dotkliwie Jego milczenie. ujął jedną dłonią Moją twarz próbując zbliżyć się wargami. instynktownie odwróciłam się w drugą stronę. wtedy mocno ścisnął Mój nadgarstek przytrzymując dłonią twarz, tak abym patrzyła Mu w oczy. - Auu. - pisnęłam . - Już wiesz, jak bardzo Cię kocham?Jak tęsknię? Jak cholernie mi Ciebie brakuje? - krzyczał potrząsając Mną. wtedy z Jego brązowych tęczówek wypłynęła łza. przykucnął obok i próbując się wtulić szepnął jakże istotne ' kocham '
|
|
 |
|
Kłócili się, było ich słychać w całym bloku. Nie byli parą. Uderzyła go w ramię, tak mocno, że aż się cofnął, ale odzyskał równowagę i podszedł bliżej niej. Cholerne 1,80 cm krzyczało coś do niej powodując, że wściekłość wciąż rosła. Odwróciła się łapiąc za włosy 'Czy Ty w ogóle siebie słyszysz?! Nawet nie jesteśmy parą, a robisz mi afery o jakiegoś gościa ze szkoły! Ogarnij się w końcu!' Zabrakło jej tchu. Wyprostował się,ścisnął dłonie w pięści i czekał. 'I co? Mam Cię może jeszcze przeprosić?!' Podparła się pod boki. Widziała jego żyły na szyi,słyszała, jak głośno oddycha,a jego oczy zdawały się mówić, że ma ochotę coś rozjebać. Jednak on odwrócił się na pięcie i skierował ku drzwiom pokoju. Był już w kuchni, kiedy krzyknęła najgłośniej, jak mogła "Kocham Cię! No kocham Cię !' Wrócił się. Spojrzała na niego przepraszającymi oczyma. 'Kocham, no.' Szepnęła bardziej do siebie. Podszedł do niej i z całej siły przytulił do piersi.
|
|
 |
|
Idąc samotnie w mrozie naszło mnie na wizje przyszłości, widziałam siebie, i dwójkę małych śmiejących się dzieci, dziewczynkę, na której głowie górowała burza kasztanowych loków, miała zielono niebieskie oczy i chłopczyka, którego czarne włoski idealnie pasowały do ciemnobrązowych oczu. Na ich małych buziach widniał szczery uśmiech, nie widziałam dlaczego się śmieją, ale na moje usta cisnęło się Twoje imię, wtedy właśnie zauważyłam tam ciebie, jak podbiegasz i je łaskoczesz ... to Ty byłeś ich ojcem? Wtedy zdałam sobie sprawę, że oczy mojej... naszej córki należą do Ciebie. Uśmiechnęłam się na tą myśl ... podbiegłam do Ciebie i pocałowałam wkraczając w panujące tam uczucie miłości. Właśnie wtedy zdałam sobie sprawę, że bardzo mocno pragnęłam tego, aby z Tobą wiązała się cała moja przyszłość, tak bardzo tego chcę.
|
|
|
|