 |
|
"kurwa nigdy nie widziałem, żeby ktoś się
tak rozumiał"
|
|
 |
|
Wiesz, boję się. Strasznie się boję, tego, że znowu znikniesz z mojego życia. Cholernie boję się, że wtedy zgubimy się na zawsze i już nigdy nie znajdziemy żadnej drogi do siebie. Kiedy nie było Cię w moim życiu, prosiłam Boga żebyś w jakimkolwiek stopniu znowu pojawił się i był w nim obecny. Myślałam, że będę spokojniejsza, szczęśliwsza, że będę zasypiała spokojniej. Chyba nawet tak jest, tylko, że jakaś część strachu nadal mi nieustannie towarzyszy i wypełnia moje serce po brzegi. Wiesz, po prostu boję się, że któregoś dnia znikniesz całkiem z mojego świata i wtedy już nie uda mi się Ciebie w żaden sposób zatrzymać. Proszę Cię, nie rób tego. Nigdy więcej nie znikaj, nie pozwól, aby kiedykolwiek jeszcze z powodu Twojej nieobecności zatrzymał mi się świat. Bądź obecny - bez względu na to, jaką rolę zdecydujesz się pełnić w moim życiu. / he.is.my.hope
|
|
 |
|
Nie boisz się, że kiedyś ktoś Ci mnie zabierze, albo że zechcesz wrócić, a ja nie będę już czekać? Nie boisz się, że zadzwonisz, a ja nie odbiorę, że przyjdziesz, a nikt nie otworzy Ci drzwi? Naprawdę nie boisz się, że być może niebawem nie będziesz miał do czego wracać, nie będziesz miał o co walczyć? Nie boisz się, że już na zawsze zniknę z Twojego życia i będzie zupełnie tak jakbyśmy się nigdy nie poznali? Ty naprawdę tego wszystkiego się nie boisz? Jeżeli chociaż trochę Ci na mnie zależy, to proszę nie stój w miejscu tylko walcz, bo czas ucieka, a życie się zmienia. / napisana
|
|
 |
|
Za szybko się to wszystko zaczęło dlatego tak
samo szybko się skończyło...
|
|
 |
|
'...i wiesz jakie to jest kurwa trudne ,zasypiać z
myślą że jutro znowu obudzisz się z słowami 'co
ja do chuja robię na tym świecie?'
|
|
 |
|
'' Czasami to, przed czym się najbardziej broniliśmy, okazuje się być najlepszym rozwiązaniem. ''
|
|
 |
|
Poprostu nie wytrzymałam, wybuchłam , gdy masa dziewczyn najeżdża na Ciebię za to , że bronisz swojej racji ,
nie da się inaczej.
Długo nie płakałam , dlatego tak trudno było mi się uspokoić.
Wkurza mnie to,że gdy one źle coś powiedzą, nic się nie stało
a gdy ja, to odrazu trzeba drzeć mordę , jeszcze do tego nie wiem nawet co zrobiłam , poszłam do pani , grzecznie zapytałam , do czego chciałam ją przeprosić,
ta mnie wyjebała, jprdle , mam dość tej chorej szkoły,
na koniec powiem , że nie gadajcie,że przeze mnie nie możecie poprawić jedynek,bo akurat dziś był ostatni dzień poprawy,a wgl nie trzeba było tych jedynek łapać.
/hermenegildaaa
|
|
 |
|
momentami nie wytrzymuję, łzy stają się
codziennością ukrywaną pod wymuszonym
uśmiechem, tylko po to by nikt nie pytał co się
dzieje. choć czasem tak idealnie udaję szczęśliwą
dziewczynę, dla której życie jest czymś
cudownym, to z dnia na dzień kruszę się coraz
bardziej, może niepotrzebnie bo przecież, mam
wszystko co najważniejsze, ale zrozum, brakuje
mi oddechu, Jego oddechu zadedykowanego
tylko dla mnie. brakuje mi ciepła tych dłoni,
Jego głosu i zapachu, małego 'tęsknię' w
wiadomości, dzięki któremu uśmiech na twarzy
był przyjemnością..
|
|
 |
|
Tak naprawdę źle jest już tylko wieczorami. To wtedy gdy zapadnie zmrok, a każdy schowa się w swoich czterech ścianach dopada mnie coś na kształt tęsknoty. To w tych chwilach odczuwam tak wielki brak jego osoby w moim życiu. Wtedy zauważam, że od dawna już do mnie nie dzwoni, nie pisze, nie opowiada mi o swoim dniu i nie pyta czy ciągle za nim tak bardzo tęsknię. Siedzę sama, włączam różne piosenki i czuję jak bardzo brakuje mi jego ciepła. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Nasze zdjęcia to zwyczajnie za mało. Ja potrzebuje jeszcze raz, od nowa odczuć jak to fantastycznie było zasypiać w jego ramionach. I nie wiem co dalej, nie wiem jak ściągnąć go do mnie z powrotem. Och. Dobrze, że później przychodzi noc, a jeszcze później ranek. Nadchodzi nowy dzień i na te kilka godzin odrywam się od uporczywego uczucia pustki oraz staram się zapomnieć, że ciągle jeszcze w stu procentach nie mogę poradzić sobie z jego nieobecnością. / napisana
|
|
 |
|
po raz kolejny potraktowano mnie jak szmate ,
nigdy sobie tego nie wybaczę ile razy sobie
można obiecać że już nic bardziej nie zrani cię
od tej pierwszej nieszczęśliwej chujowo
ulokowanej miłości . jako mała dziewczynka
widziałam jak wiele starsze kuzynki płakały o
facetów , wtedy obiecywałam sobie że nigdy po
policzku nie spłynie mi najmniejsza łza przez
takiego skurwiela a tu proszę siedze teraz patrze
w pieprzony monitor komputera i płacze , płacze
nie tylko nad nieszczęśliwym wyborem lecz także
nad własną głupotą .
|
|
 |
|
przyjaźń to miejsce, w którym człowiek czuje się
wyjątkowo bezpieczny. w kontakcie z
przyjacielem nie muszę udawać kogoś innego i
przekonywać go, że zasługuję na jego przyjaźń.
nie potrzebuję dowodzić, że jestem mu wierny.
wszystko to jest oczywiste dla obu stron.
przyjaźń daje poczucie bezpieczeństwa podobne
do tego, jakiego doświadcza dziecko w
ramionach kochających rodziców. przyjaciel
szanuje mnie pomimo tego, że lepiej niż inni
ludzie zdaje sobie sprawę z moich ograniczeń i
trudności. właśnie dlatego dzielę z nim nie tylko
moje radości i sukcesy, ale także troski i chwile
bezradności.
|
|
|
|