Ulotnie jestem w swoim niebycie i słucham słów wyturlanych po kostce brukowej spacerową porą. Muskam małym palcem grzbiet twojej lewej dłoni, żebyś wiedział, że tutaj, ale nie na zawsze, swoje skronie przykładam ci do piersi, czule, by poznać jak dudni twoje życie w mojej głowie.
|