Biorę do ręki książkę, którą od miesiąca czytam i widzę cały czas jego ... oczy, usta.. imię które krąży po mojej głowie jak motyl szukając odpowiedniego miejsca by usiąść. Od miesiąca nie mogę ją przeczytać, właśnie przez niego. Każde słowa, każda litera składa się w jego niesamowite imię. I tylko czytam " Grzesiek, Grzesiek, Grzesiek... ". Cała książka opiera się na nim. Tak jakby była to biografia ulubionej postaci , napisana w 100 tomach po 1000 stron.
|