 |
|
Nienawidzę tego swoistego deja vu.
|
|
 |
|
nie pożegnałam się. nie było nam dane. chce, żebyś to przeczytał i zatrzymał w głowie jak ładny obrazek. tak jak ja będę trzymać jedną z moich życiowych widokówek. wiedziałam, że odejdziesz. wszyscy odchodzą. to najważniejsza lekcja życia, zawsze to powtarzam. wszak na tej dziwnej drodze jesteśmy sami a im bardziej sami być umiemy, tym nam lepiej być powinno. nie zapomnę cię nigdy. nie dla seksu. nie dlatego, że byłeś tak totalnie inny od tego, co do tej pory znałam. byłeś moim najlepszym przyjacielem. gdy odchodzi facet, życie musi toczyć się dalej. gdy odchodzi przyjaciel, serce pęka na pół
|
|
 |
|
Śnić gdy dni odbierają lat, śnić gdy świat upada, śnić gdy szczęście kocha się taraz z kimś innym. Nie budź mnie nawet po śmierci, niech zamknięty w marzeniach krążę wokół jakiejś gwiazdy już wiecznie.
|
|
 |
|
Zaczynamy żyć, gdy przestajemy się bać życia.
|
|
 |
|
Kiedy coś cię naprawdę boli, to sprawia, że jesteś cicho.
|
|
 |
|
W oczach brak łez, ale coś pękło.
|
|
 |
|
Nie da się zbudować przyszłości, żyjąc wciąż przeszłością.
|
|
 |
|
Przeszłość to dziwka, która kładzie klody pod nogi teraźniejszości.
|
|
 |
|
nie marnuj czasu na głupich ludzi. na ludzi, dla których jesteś tylko opcją awaryjną i kontaktem na wszelki wypadek. na takich, którzy nie traktują cię poważnie, bo wykorzystują twoje serce, aby coś uzyskać. życie jest za krótkie, aby marnować czas i spinać tyłek. za krótkie, aby gimnastykować się przy tych, dla których tak naprawdę nie mamy znaczenia. za krótkie, aby zabiegać na kolanach o przyjaźnie czy miłość. za krótkie, by płakać nad rozlanym mlekiem, winem. buduj piękne relacje w oparciu o fundament prawdy. piękne, pełne i uczciwe
|
|
 |
|
jakie to kuszące zatracić się w tobie, przestać nad sobą panować
|
|
 |
|
Zapisałem wszystkie chwile. Wciąż jest ich zbyt mało, ciągle się rozmazują. Czuję szczęście gdy patrzę i słyszę jak się śmiejesz. Jak robisz wszytko żeby być blisko. Rozglądam się i po raz kolejny wiedzę Twoje roześmiane oczy skierowane we mnie. Już nie pamiętam słów, którymi oświetlalaś moje wnętrze aż to światło dotknęło mroku uśpionego przez słońce. Coraz trudniej było wierzyć, rozbawiać i zachwycać. Czerń tego bólu stała się ciężka, choć niewidzialna. Ramiona opadły, usta zastygły, ujrzałem jak staczam się po schodach chwały. Odchodzę, zabieram mój mrok z daleka od Ciebie, obyś jaśniała nawet jeśli to będzie w cudzych objęciach.
|
|
 |
|
Zanim Cię skrzywdzę choć kocham, zanim znikniesz choć będziesz, przestanę okłamywać samego siebie, że potrafię być Tym kogo potrzebujesz. Pragniesz tylko kogoś kogo nie znasz bo czaruję kłamstwem, tańczę, zaklinam, omamiam sztuczkami gdy pod płaszczem iluzjii siedzi smutny, pusty człowiek.
|
|
|
|