 |
|
bywają takie wieczory, co wtedy
rozmyslam nad wszystkim,
rozmyślam nad swoimi błędami,
których nie cofnę.. nad osobami
za którymi tęsknie.. o osobach,
których już nigdy nie odzyskam.
nienawidzę tego choć to
pomaga.. pomaga na ogarnięciu
wszystkiego. dobrze jest mieć
koło siebie przyjaciół, którzy
pocieszą Cię i osoby z którymi
zawsze można pogadać i z
którymi odkryjesz swoje cele i
sens życia. mi mówią, że będzie
tak jak dawniej a może nawet
lepiej, tylko trzeba w to wierzyć. i
ja w to wierze. Miłość mam. czasami jest fatalnie, ale
szybko ogarniam w całość.
|
|
 |
|
nigdy o nic nie prosiłam.
myślałam, że nie potrzebuję
niczyjej pomocy, obecności,
uczucia. jednak w tej chwili
widzę w jak wielkim byłam
błędzie. tak więc błagam, nie
odchodź, bo wiem, że bez
Ciebie nie dam rady.
|
|
 |
|
szczęśliwym jest się wtedy, gdy
kładziesz się jak najwcześniej
spać tylko dlatego, że nie możesz
się doczekać kolejnego poranka.
gdy uśmiechasz się głupio nawet
do filiżanki herbaty. kiedy splątane
słuchawki, nie są w stanie
wyprowadzić Cię z równowagi.
i... nie potrzebujesz zjeść tabliczki
czekolady bo wystarczy Ci
przelotny uśmiech jednego z
obcych przechodniów.
|
|
 |
|
zaufałam Ci.. a Ty naruszyłeś tą
cieńką nić między Nami..
przepraszam, ale już nie spojrzę
Ci w oczy z tym samym uczuciem..
|
|
 |
|
jak sama się kiedyś zakochasz,
zrozumiesz dlaczego wciąż Mu
wybaczam.
|
|
 |
|
w ciemności chcę wydrapać
światło, o tym marzę. chcę
przestać być pękniętym
zwierciadłem Twoich marzeń.
|
|
 |
|
weź powietrze w płuca, odstaw
zawiść, nienawiść zostaw na
istotne sprawy
|
|
 |
|
proszki rozsypały się po biurku, gdzieś z boku leży zielona torebeczka i szkło. w głośnikach Bonson i to wszystko przez niego. źrenice zaczynają sie jej powiększać, znów straciła kontrolę. wszystko przez Bonsona. chciałam żeby poszła się położyć, ale ona mówi że musi słuchać. włożyła pod język większy kawałek, zaczyna być z nią źle. mówię jej, że czas przestać, ale daję wybór. w końcu wstaje, kładzie się do łóżka. / odpierdolciesie
|
|
 |
|
wchodzę w folder z muzyką. kilkudziesięciu wykonawców, jednak klikam w ten jeden nick. otwieram folder i widzę listę tracków. czytam każdy tytuł, choć znam je na pamięć. z każdej nuty mogę przypomnieć ci kilka wersów, choć nie słuchałam ich już pół roku. i tak sobie wchodzę raz na jakiś czas, czytam, patrzę i przypominam sobie wersy. ale nie słucham, chyba trochę boję się Go posłuchać. / odpierdolciesie
|
|
 |
|
blizny znów masz, znów wyszedłeś nie pamiętasz gdzie. i wypijmy znów, a znowu skończysz w rynsztoku jak śmieć. ból kaca, smak krwi i smród świata. znów blacha, znów katar i znów wracam. wytrzeźwiej - słyszałem to nieraz. mówią: widzę jak upadasz. odpowiadam: to nie ja.
|
|
 |
|
wyrzucam smutek, zostawiam pamięć o nich. twarze z przeszłości, duchy, których nie chcę wygonić.
|
|
 |
|
smród fajek i dyskusje o gównie.
|
|
|
|