 |
|
Jest taki dzień, że po prostu, w pewnym momencie musisz się k.u.r.w.a rozpłakać.. ! ; (
|
|
 |
|
Ojej, może życie się rozsypało na miliard kawałeczków. Ale to nic! Na kolanach udam się do kościoła i spędzę tam tyle czasu, aż ksiądz mnie wyrzuci, modląc się do Boga, który teraz na pewno mnie wybawi mimo, że przez wszystkie poprzednie lata miałam go w dupie, bo przecież mnie kocha. Stanę się gorliwą katoliczką, będę sumiennie wypełniać wszystkie dziesięć przykazań i karcić wszystkich, którzy uznają mój pomysł ratowania mojego bytu za marny. Bo przecież to wcale nie tak, jakbym modliła się do Edisona, kiedy przepali się żarówka, w żadnym wypadku. Bóg mnie uratuje, a ja mogę nawet nie kiwnąć palcem.
|
|
 |
|
Ja - najbardziej nie zrozumiała osoba jaką w życiu poznałem.
|
|
 |
|
są chwile gdy samotnie spadam w dół...
|
|
 |
|
nie wiem co u ciebie, co robisz, gdzie jesteś, z kim - cholernie mnie to ciekawi, ale przecież nie napisze, od tak.
|
|
 |
|
każdej nocy zasypiam z jego imieniem na ustach II systematyczny_chaos
|
|
 |
|
oprócz marzeń, warto mieć szlugi.
|
|
 |
|
a to wszystko tak po prostu nagle traci sens... II systematyczny_chaos
|
|
 |
|
I teraz tak myślę nad słowami prawdziwa przyjaciółka.Gdy osobę którą znasz kilkanaście lat mijasz na ulicy i nawet nie usłyszysz tego "Cześć, co tam słychać?", nie mówię że nie próbuję. Gdy już mam to wykrztusić widzę wyraz twarzy tej osoby. Obojętność. Lekceważenie. To od razu kurczę się w sobie, chowam się i staram się ukryć. Bo to boli. Tak, tak jestem bardzo wyczulona. I ludzie potrafią zranić mnie choćby jednym nic nie znaczącym słowem. Jestem nadwrażliwa, słowa mojej siostry. I właśnie gdy widzę wyraz twarzy tych osób, to po prostu nie potrafię kryć się z bólem.niby znajomość miała trwać wiecznie. Były plany, wspólne marzenia. Mogłabym wyliczać bez końca, ile to osób zraniłam. Ale oni wcale nie pozostali mi dłużni.Chciałabym by było jak kiedyś, za czasów gdy problemy były, ale nie takie poważne jak teraz. Chciałabym odzyskać to co straciłam. A kurwa, nic z tego. Nic z tego. Tyle.
|
|
 |
|
Chciałabym mieć kogoś, kogoś kto rozumiałby mnie bez zbędnych slow. By był gdy jest mi smutno, ale i przeżywam ta namiastkę szczęścia. Doszłam do wniosku, ze nigdy tak naprawdę nie jestem szczęśliwa tak na sto procent. I nigdy tez taka nie byłam, ogromnie smuci mnie ten fakt. Bo wszystko co mnie spotykało przechodziło tak jakoś obok mnie bez zbędnych emocji. Wszystko, zawsze. Dlatego chciałabym mieć kogoś kto by nauczył mnie cieszyć się cala sobą. Ale coraz częściej zaczynam wątpić w istnienie tej tajemniczej osoby. TU nie chodzi o miłość, choć jej tez pragnę. Ale bardziej pragnę zrozumienia, Przyjaciela, osoby która by po prostu była ot tak - nie chcąc niczego w zamian. Czy istnieje na tym świecie bezinteresowna przyjaźń? Czy w ogóle istnieje coś bezinteresownego na tym świecie? Bo mam takie wrażenie coraz częściej, ze każdy czegoś chce i ma jakieś ukryte motywy. Moze się mylę, może patrze tam gdzie nie trzeba. Nie wiem, cholera niczego już nie jestem pewna!
|
|
 |
|
Pokaleczona jestem trochę, tak od środka.
|
|
|
|