 |
|
Minęło tyle lat... Wciąż czuje Twoja słowa, zapach, ciepło... W pewnej sekundzie miałam wszystko, w kolejnej zostałam z niczym. [ ... ]
|
|
 |
|
Polegałam na czyimś słodkim sercu
i zjadłam całą paczkę tych pieprzonych cukierków.
|
|
 |
|
Miłość kończy się z różnych powodów, ale zawsze jest taka sama...
Jak spadające gwiazdy, efektowne światło na niebie.
Przebłysk wieczności.
I w mgnieniu oka... Znika...
|
|
 |
|
Za wczesny Ty... Spóźniona ja...
|
|
 |
|
Rzadko zgadzali się ze sobą. Właściwie, nie zgadzali się prawie nigdy.
Cały czas walczyli ze sobą i codziennie prowokowali się nawzajem, ale bez względu na różnice, mieli jedną istotną cechę wspólną -
szaleli za sobą...
|
|
 |
|
W mojej dłoni ujrzyj bezpieczny dom i schowaj w nim swą dłoń, a wraz z nią wszystkie plany i marzenia kreowane gdzieś nocą w świetle gwiazd. Dogońmy Słońce i zabierzmy mu ciepło na chłodne dni dla naszych relacji. Doskoczmy do chmur i przegońmy je by nie powodowały deszczu na policzkach i złych burz naszych serc. Złapmy Księżyc i wypełnijmy go naszą miłością by, gdy będziemy osobno, patrząc w ciemne sklepienie czuć serce przy sercu. Tańczmy wraz z wirującą ziemią nad chodnikiem unosząc się zapachem szczęścia. Bądźmy całością nie częścią, bo tylko razem jesteśmy kompletnym projektem Boga.
|
|
 |
|
Nie poganiaj mnie bo tracę oddech.
|
|
 |
|
To był jego wieczór kawalerski, wóda lała w gardła się wprost z butelki.
Wokół niego tańczyły top modelki, ona nagle pojawiła się tam, jak duch Daisy,
aby słów szczędzić wsadziła mu do ust język.
Klub pełny, oni pomiędzy, stęsknieni tańczyli Dirty Dancing...
|
|
 |
|
Płakała i odchodziła, wracała i odchodziła..
|
|
 |
|
Lubię kwiaty, ale wolę orgazm.
|
|
 |
|
Bez względu na to jak nazywa się miłość w innych językach, Ty jesteś w moim.
|
|
 |
|
Byłem ślepcem, który błądził szukając kogoś kto go poprowadzi i odnalazłem Ciebie. Wraz z każdym Twym dotykiem odzyskiwałem wzrok, który potrafił dostrzec tylko i wyłącznie najpiękniejszy projekt Boga - Ciebie. I, gdy cała ciemność mojej duszy ulotniła się razem z poranną mgłą, ujrzałem Cię w całej okazałości. Nie wiem czy wiesz, ale niewidomi śnią o wiele częściej od ludzi, którzy widzą i wiesz cały ten czas śniłem o Tobie. Dlatego powinnaś wiedzieć, że nie będę potrafił iść bez Ciebie. Że zgubię się w labiryncie obcych słów i ugrzęznę w błocie codzienności. Powinnaś wiedzieć, że byłaś i jesteś moim cudem, który pragnę by wrócił jak stygmaty, ale został. Został, na trochę. Na zawsze.
|
|
|
|