 |
|
biorę pierwszego łyka, spijam się w monotonii
za oknem pada, ja tonę w serenadach
krzyczę pierdolę cię, krzyczę tak do świata
|
|
 |
|
wizerunku, synu, nie zbudujesz na kłamstwie
podziemny rap, jesteśmy autonomicznym państwem
|
|
 |
|
jak dobry kwas poruszamy wyobraźnię
jak kokaina lepsi od innych wyraźnie
jak ecstasy gwarantujemy jazdę
ale nie wczuwaj się, bo napierdalamy w rapie < 3
|
|
 |
|
bo nienawidzę tych obłudnych serc
zaprzedanych diabłu, tak wielu was jest
|
|
 |
|
chcesz wygrać wyścig, ale jesteś w ogonie
nieświadomie oddajesz pokłon demonowi w koronie
|
|
 |
|
diabeł usiadł na tronie, by w spokoju popatrzeć
a my, jak marionetki tańczymy w jego teatrze
|
|
 |
|
miłość do życia jest jak toksyczny związek
zdradzacie się wzajemnie, wierząc, że będzie dobrze
i chociaż mówisz, że jest kurwą, to nie oddasz jej za nic
ranicie się wzajemnie, ale tak, żeby nie zabić, tej
|
|
 |
|
swoje sprawy pozałatwiać, samo nic się nie rozwiąże
porozmawiaj z nią, milczenie pogłębia problem
|
|
 |
|
kolejny życiowy zawód, kolejna porażka
znowu zostałeś sam i nikt niczego nie wyjaśnia
|
|
 |
|
kolejny raz wyciąga z psychicznego dna
pamiętaj ziom, nie znasz godziny ani dnia
|
|
 |
|
nie musisz mówić nic, widzę po oczach to
chcę tobie pomóc dziś, to jest ostatnia dłoń
|
|
 |
|
pomyśl nad tym, wszystko to słowa
podstawową zasadą życia jest rozmowa
|
|
|
|