 |
|
wiem gdzie jesteś, to kraina zapomnienia
a tam ciche szepty, w oddali jęk cierpienia
|
|
 |
|
proszę powiedz mi ile musisz wypić wódki
żeby otworzyć umysł, ściągnąć mentalne kłódki
zabić smutki, utopić cały syf
pomyśleć o sobie samym, że to nie ty
|
|
 |
|
myśli moje, paranoje
ból, cierpienie dławię w sobie
wielka siła w naszych czynach i słowie
to co dobre daję tobie
|
|
 |
|
jesteś sam, nie masz nikogo koło siebie
nie wiesz gdzie jesteś, na ziemi czy w niebie
|
|
 |
|
kontrola czynów i umysłu nawet w stanie upojenia
jestem jednym z tych, którzy nie boją się myślenia
|
|
 |
|
dziś odpalam jointa i jaram się widokiem
spokojem karmię duszę gdy stoję pod blokiem
|
|
 |
|
do ostatniego tchu
aż wystarczy sił nie zaznając snu
będę wciąż się bił, bo życie to mój ring
gdzie hip-hop to mój syf, w dłoni spliff
w dobie dobrych i tych złych
|
|
 |
|
z wiarą w lepsze jutro, wiemy, że to ma sens
ziomuś przybij pięć jeśli wierzysz w to też
|
|
 |
|
znów gin jest gorzki, znów świt jest smutny
życie znów ma smak, szkoda, że smak wódki
|
|
 |
|
wlewam gin i tonik do szklanki po raz drugi
wyrosłem z tego by się przejmować kto nas lubi
moje życie jest moje bez względu na słowa drugich
|
|
 |
|
nie wiem czy zdążę dogonić świat, to tyle chwil
które mają jak tonik smak gdy promile gin rozpyla w nim
|
|
 |
|
jestem skurwysynem, mówią, wiem to dobrze
chcę zebrać siłę i spróbować zapomnieć
|
|
|
|