 |
|
pamiętasz te chwile, gdy byliśmy sam na sam, bicie serca mi mówiło, że tylko Ciebie mam
|
|
 |
|
ta strona zbyt barwna by babrać się sensem
ta strona to magia, brak światła, coś więcej
|
|
 |
|
plastikowe drzewa, nie ma nieba niepojętość
namalowany kreską świat stanął przede mną
|
|
 |
|
teraz już sam nic nie wiem,
nie wiem, nie wiem co jest moim celem
|
|
 |
|
stać z boku być autorem nie aktorem swego losu
|
|
 |
|
proszę otwórz ten kufer utkany tajemnicą
ja obiecuję że spróbuję jeszcze raz, to wszystko
|
|
 |
|
chodź pokaże ci pergamin zakopany pod stopami
kiedyś między nami w górze, a dziś zapomniany
|
|
 |
|
może umiem tylko ranić, dławić w sobie smutek
nie mogąc go zabić i za nic stąd uciec
|
|
 |
|
proszę rozbij tą szybę, abym mógł Ciebie ujrzeć,
chyba już świta, pytaj i tak dzisiaj nie usnę
|
|
 |
|
a po drugiej stronie pustka i oszustwa odbicie
nie pozwala nam ustać, każe nienawidzić życie
|
|
 |
|
kocham samotność, tak, proszę podejdź bliżej,
kocham ciszę tak mocno, mów do mnie głośno bym mógł słyszeć
|
|
|
|