 |
|
ty milczysz, wiem, to już stało się nawykiem
nie podajesz ręki, obojętność masz za taktykę
|
|
 |
|
życie potrafi się rozsypać w pięć minut,
w pięć minut, w które tracisz cały sens w życiu
|
|
 |
|
wspomnienia bolą, ale chyba nic poza tym
|
|
 |
|
świat niewinny, gdy wszyscy mieli uśmiech na twarzach
teraz co drugi dziwne interesy trzaska
stara ulica, jakby już z innego miasta
|
|
 |
|
tak jak inni przychodzili później odchodzili, nie dając sobie rady twarze w dłoniach skryli
|
|
 |
|
to co było kiedyś dzisiaj już się nie odstanie
w sekundę nie powstanie nic na zawołanie
|
|
 |
|
do zobaczenia chwilom, które były, teraz ich nie ma
nie ma takich trwałych, których nigdy czas nie kruszy
nie pamiętam już, co mi wtedy grało w duszy
|
|
 |
|
wielu niepewnie dziś spogląda w lustra, mówi sobie 'trzymam się', ja mówię - się nie puszczaj
|
|
 |
|
my toniemy nafaszerowani
depresjami pragnień i marzeń minami
|
|
 |
|
mam magle w głowie, porwane sensu kable
|
|
 |
|
gdyby nie to, że nocą przypinam ciało do łóżka
pewnie wyleciałbym w kosmos i rozpadł jak scrabble
|
|
 |
|
w alternatywie do trendów, w alternatywie do mody, pogody, pędu koniunktury, krytykantów zgody
|
|
|
|