 |
|
"Ciemność na zewnątrz jest cicha i niczym niezakłócona. Wpół do dwunastej. Zostało już tylko pół godziny tego dnia. Powieki zaczynają mi ciążyć. Osuwam się w sen. Koi mnie stały rytm zegara. Tyk, tyk,tyk. Cisza. Gwałtownie otwieram oczy. Zegar na kominku stanął. W wielkim salonie jest cicho jak w grobowcu. Kartik wyciąga nóż. - Co to ?- szepcze Brigid. Panna McCleethy ucisza ją. Ja też ich słyszę: ciche odgłosy końskich kopyt na trawniku przed szkołą, przejmujące krakanie ptaków. Z twarzy pani Nightwing odpływa cały kolor. Matka Elena budzi się z drzemki. Mocno ściska mnie za rękę. - Przyszli-mówi."
|
|
 |
|
"To spada na mnie tak gwałtownie,że ledwie mogę oddychac. W jednej chwili widzę basztę i ludzi, a w następnej obraz rozjeżdża się na boki. Pędze szybko tunelem. A potem zaczyna się wizja. Znajduję się w małym pokoiku, w którym unosi się silny, duszący zapach. Nieopodal krzyczą ptaki. Willhelmina Wyatt, opętana kobieta, pisze po ścianach. Jest za ciemno, więc słowa, które widzę, skaczą jak mechaniczne zabawki. " Ofiara, kłamstwa. Potwór. Majowe narodziny." "
|
|
 |
|
Jest nas dwie . Dwie przechodziłyśmy to samo rok temu. I ona sobie poradziła. Znalazła sobie kogoś kto daje jej poczucie że nie jest sama , że ktoś ją można by powiedzieć docenia . W moim życiu była taka osoba. Ale szybko się zmyła gdy poczuła że chyba go to przerasta. No tak . Jakbym się tego nie spowdziewała //unmortal
|
|
 |
|
Nie myślałam że tak zareaguje na twój widok . Ot tak odprowadziłam cię wzrokiem kiedy przechodziłeś obok. Już wtedy wiedziałam że chyba nie dożyję tego roku . Już wiedziałam , że będzie tak źle że się nie pozbieram . Bo odkryłam że nadal jestem w tobie tak beznadziejnie zakochana // unmortal
|
|
 |
|
Jest gorzej niż myślałam że będzie . Jest gorzej niż to ustawa przewiduje . Nie mam ochoty na życie // unmortal
|
|
 |
|
Jeśli chcesz, mogę kupić
jagodowe gumy
Nie można się oprzeć.
Obiektyw mojego serca
Brak wątpliwości
że to on napisał
Ale w rzeczywistości
To ja, go odkryłam
|
|
 |
|
Jolie garcon, aime moi
Ne dit pas, au revoir
|
|
 |
|
może przesadzam,ale nawet 15 min. rozmowy z tobą przez gg uszczęśliwia mnie tak bardzo jak smerfy Gargamela.
|
|
 |
|
był oryginalny, duże bluzy, ciągle słuchawki w uszach i bity które sam tworzył. przystojnie wyglądał każdego dnia, co dzień lepsze perfumy, a na skinienie palcem mógł mieć każdą lalkę. pewnie przez to wszystko, leciała na niego każda panienka. każda się nim zachwycała, specjalnie przechodziła obok niego i udawała zabawną, żeby się mu przypodobać. siedział pewnego dnia na ławce, pisząc coś na kartkach swojego zeszytu. usiadłam na przeciwko, patrząc na niego spod daszka dużej czapki swojego kumpla. Nagle zadzwonił telefon ' kurwa , że też w takiej chwili ' , odrzuciłam połączenie i wróciłam do patrzenia na niego. zajarzyłam że pewnie pisze kolejny tekst piosenki. podniósł się i podszedł do mnie, zostawiając obok mnie zapisaną kartkę. spojrzałam kątem oka, niepewnie biorąc ją do ręki . ' Uwielbiam kiedy na mnie patrzysz, pozwalam robić to tylko tobie, bo tylko twój wzrok kocham. '
|
|
 |
|
Chciałabym tylko, żebyś powiedział mi coś miłego i co wieczór życzył słodkich snów..
|
|
|
|