 |
|
Zazdrościła. Umiała się do tego przyznać. Chciała doświadczyć takiej miłości jak inni. Zasłużyła na to, po tylu bólach, jakich doznała przez ostatniego chłopaka. Nie potrafił dać jej szczęścia, tego czego tak bardzo potrzebowała. W zamian za to ranił ją codziennie zdając sobie z tego sprawę. Chciała mieć normalnego chłopaka, który byłby jej motywacją a myśl o nim - pocieszeniem. Chciała, tak jak inni mieć się do kogo przytulić, wyznać miłość, pocałować. Nie chciała wyjątkowej miłości czy księcia z bajki. Chciała po prostu przekonać się, jak to jest być szczęśliwą. / xfucktycznie .
|
|
 |
|
[cz. 3] Gdy doszłam do siebie i już miałam wydusić z siebie pierwsze słowo - obudziłam się. Jego już nie było. Nie miałam już przed sobą tysiąca słów, które miały do Niego trafić. Poczułam ulgę, ale i niepokój, ciekawość. Chciałam dowiedzieć się, jak to wszystko się zakończy. Czy zrozumie co ze mną zrobił, czy po prostu zniknie z mojego życia, po raz kolejny. Zamknęłam oczy, by dokończyć ten dziwny sen. Leżałam przez ok. godziny przewracając się z jednego boku - na drugi. Bezskutecznie. Jego już nie było. Nie pojawił się więcej, pozostawiając uczucia, których nie umiałam opisać. Wiedziałam, że już nigdy nie dowiem się, jak zakończył się ten sen. Wiedziałam też, że ta sytuacja nigdy nie zdarzy się w rzeczywistości. Byłam rozczarowana, ale doszłam do wniosku, że to może i lepiej, że znałam końca. Przecież obiecałam sobie, że NIGDY, PRZENIGDY nie pozwolę Mu wrócić. Nawet, jeśli byłby to sen. / xfucktycznie .
|
|
 |
|
[cz. 2] Znów pojawiła się ta niemoc. Nie umiałam Mu wybaczyć, udać, że nic się nie stało. Stało się. Przez 10 miesięcy był moją jedyną myślą w głowie. Przez Niego straciłam tyle czasu, cicho błagając, aby choć raz na mnie spojrzał, aby coś poczuł. Starałam się o Niego, jak tylko mogłam. I był mój. Ale miłość do Niego przysłoniła mi oczy i zakryła to, co najważniejsze. Traciłam siebie. On był najważniejszy i doskonale o tym wiedział. Nie mogłam pozwolić, by pomyślał, że jeszcze coś czuję, dlatego postanowiłam powiedzieć Mu prosto w twarz jak bardzo mnie skrzywdził i że już nigdy tego nie zrobi. O tym marzyłam odkąd się rozstaliśmy i podążamy własnymi ścieżkami. By wiedział jakim jest chujem i nie pakował się więcej w związki, bo po co. Szłam do Niego szybkim krokiem, aż w końcu stanęłam przed Jego drzwiami. Otworzyły się, a w nich stanął On - nic już nie znaczący. Jego widok sprawił, że zaniemówiłam.
|
|
 |
|
[cz. 1] Otworzyłam oczy i zrozumiałam, że wszystkie przed chwilą zaistniałe wydarzenia, to był tylko sen. Ale był niezwykły i to nie dlatego, że spotkałam tam Pezeta. Był też On. Mój koszmar, który tak bardzo lubiłam gdy się powtarzał. Chciał wrócić. Już po tym mogłam stwierdzić, że to nie jawa. Przecież w rzeczywistości nie przyszło by Mu to do głowy. Przede mną leżał list, a w nim Jego wiersz, ostatni z jakim miałam okazję się zapoznać. Przepraszał mnie w nim, prosił o wybaczenie i przyznał się do błędu. Nie wiedziałam co zrobić. Nie chciałam by to cierpienie, którego jeszcze niedawno przez Niego doświadczyłam, znów się powtórzyło. Bałam się. Bałam się cokolwiek zrobić czy powiedzieć, tak jak On niegdyś bał się tej miłości. A jednak zaryzykował. Spróbował kochać. Chciałam docenić jego starania, które mnie dogłębnie niszczyły, ale nie potrafiłam. I ponownie powtórzyła się sytuacja, której się obawiałam.
|
|
 |
|
Gdy puszczamy wolno coś, na czym bardzo nam zależy, liczymy, że nasze poświęcenie zostanie nam wynagrodzone. Nie tylko przeznaczenie zsyła nam prezenty, czasami to ktoś z naszych bliskich. Jeśli kogoś kochasz pozwól mu odejść. / Plotkara .
|
|
 |
|
[cz. 9] Dzwonek oznajmiający koniec wszystkich zajęć zadzwonił niesamowicie szybko. Przez wszystkie te lekcje zastanawiałam się co robić i oczywiście patrzyłam, na niego. Wyszedł z klasy jako pierwszy, natomiast ja starałam się przeciągnąć jej opuszczenie jak najdłużej się dało. Postanowiłam zaryzykować w imię napisu pod kapslem, wiem, to głupie. Ale chciałam mieć jakiś pretekst, nawet nie dla innych, tylko dla samej siebie. Żebym mogła spojrzeć w lustro i nie mieć do siebie pretensji o to, że znowu uległam, przez własną naiwność. Idąc przez korytarz zastanawiałam się co mu powiem. Postanowiłam wysłuchać co ma do powiedzenia i odejść. Nie wiedziałam tylko jeszcze, że to będzie takie trudne..
|
|
 |
|
[cz. 8] Co mogłam stracić na tym spotkaniu? Tylko moją godność. To, że się tam stawię oznacza przegraną. Przecież obiecywałam sobie, że nigdy, nigdy więcej. Że nie dam satysfakcji, nie wrócę, nie ulegnę. Ale ta ciekawość, ciągłe pytanie 'czemu?' i miliony scenariuszy tego spotkania w mojej głowie nie dawały mi spokoju nawet na moment. Nikomu o tym nie powiedziałam, bo po co. Przyjaciółka odradziłaby mi tego spotkania, doskonale zdaję sobie z tego sprawę, przecież nigdy za nim nie przepadała. Usiadłam w kącie korytarza, czytając raz po raz napis na kapslu, a zaraz potem ukradkiem zerkając w stronę kieszeni, w której trzymałam kartkę z pytaniem na które wciąż szukałam odpowiedzi, z pytaniem o przyszłość, moją przyszłość - z godnością, albo z zaspokojeniem ciekawości. Wybór zdawał się zbyt trudny. Gdyby ktoś spytał mnie wczoraj, co zrobiłabym w takiej sytuacji, odpowiedziałabym zdecydowanie 'Oczywiście nie poszłabym tam'. Jednak gdy się w niej znalazłam, to nie było już takie banalne.
|
|
 |
|
- Niech nikt ci nie wmawia, że nie jesteś silną kobietą. Nie znam silniejszej kobiety... - Odejście od Ciebie kosztuje całą siłę, jaką mam. / Plotkara.
|
|
 |
|
może boli. może łaskocze i prosi o więcej. ale to moje uczucie dławiące moje serce.
|
|
|
|