  |
|
` może i jestem dziwna. Teraz na głowach lasek, wydymanych przez wszystkich moich kumpli króluje sztuczny blond, a ja farbuję włosy na czerwono. Wszystkie lalunie miasta wiążą się z bogatymi facetami, dla różowych szpilek, a ja wolę metr dziewięćdziesiąt cztery w czarnych najkach i dresie. Typiary ze szkoły jarają się jakimiś gówniarzami z One Direction, a ja zagłuszam ten syf najlepszym, Poznańskim rapem. Noszę plecak zamiast torebki i wielkie słuchawki zamiast pięciu błyszczyków. Wolę prawdziwą miłość od sztucznego seksu. Każdy może postrzegać mnie na własny sposób, ale ja nie mogłabym być kimś innym . / abstractiions.
|
|
  |
|
` dzisiejsze nastolatki marzą dziś o czerwonych szpilkach, bluzce z H&M'u czy jakieś nowej skórzanej torebce. To wszystko ma kupić im dorosły facet za noc spędzoną wspólnie. Ja mam wrażenie, że jestem zupełnie kimś innym. Nie potrafię się dogadać z laskami w moim wieku i to może dlatego, że wolę prawdziwą miłość od hajsu. / abstractiions.
|
|
  |
|
` to właśnie z Nim siedziałam przez wszystkie ciepłe noce na blokach, paląc pierwsze w życiu blanty. No on kupił mi pierwszego Lecha Premium i kazał pić do końca z nadzieją, że już nigdy nie poproszę go o alkohol. To właśnie dla niego uciekłam po raz pierwszy z domu i z nim przetańczyłam calusieńką noc. On pokazał mi, że jednak można tańczyć i śmiać się w deszczu oraz nauczył płakać ze szczęścia w słońcu. Przez całą noc potrafiłam oglądać filmy tylko z Nim. On pokazał mi co to prawdziwa przyjaźń, a z czasem sprytnie przemienił ją w ogromną miłość.Dzięki niemu dziś jestem tym kim jestem, a co najważniejsze - jestem szczęśliwa. / abstractiions.
|
|
  |
|
` święta? Jakie kurwa święta. Mama leżąca w szpitalu od tygodnia, ojciec który całymi nocami siedzi przy niej i mój zaćpany chłopak. Cały koszyk wielkanocny przyszykowałam sama i w sumie nie wiem w jakim celu bo rodzice i tak śniadanie wielkanocne spędzą razem, w szpitalnej stołówce. Ja wstanę rano, wypiję herbatę i wiem, że nie będę w stanie przełknąć zupełnie niczego. I tak, przejmuję się mamą, cholernie ale bardziej martwi mnie On. Po raz tysięczny obiecuje zmianę, a zaraz po obietnicy, skręca po biały syf. Czasami sama już nie wyrabiam, ale przecież to jest miłość - muszę walczyć. / abstractiions.
|
|
  |
|
` na blokach mówią o nim po cichu. Na mieście ma wrogów, owszem, ale jeszcze nikt nie odważył się do niego podejść i porządnie mu wjebać. Laski twierdzą, że bawi się uczuciem a mimo tego ciągną do niego. Zazdrośni faceci pierdolą jak najgorzej, że niby ćpun. A ja? Ja wiem o nim wszystko. Znam jego przeszłość, a nawet jestem świadoma przyszłości. Nie słucham gadania ludzi bo na temat jego życia mam osobiste, niezbyt dobre, ale osobiste zdanie. Na podstawie wszystkich informacji mogę stwierdzić, że nie ma łatwo, ale jest facetem którego mimo wszystko - warto darzyć miłością. / abstractiions.
|
|
  |
|
` kiedyś zabiłabym każdego, kto tylko odważyłby się powiedzieć o nim złe słowo. Dziś to ja mam ochotę popełnić samobójstwo na samą myśl, że byłam tak głupia i ślepo wierzyłam w każde jego kłamstwo. / abstractiions.
|
|
  |
|
` ciągle jest we mnie ta pierdolona nadzieja. Nadzieja, która mówi "wytrzymaj jeszcze trochę, on się zmieni." Tylko ja już nie daję rady. Ile można wytrzymać kłamstw, kradzieży, postawiania mnie na samym końcu w swojej kategorii "najważniejsze". Wiedziałam, że miłość może wybaczyć wiele, ale nie że aż tak cholernie dużo. / abstractiions.
|
|
  |
|
` Wielki Piątek, Wielki Post, a ja na złość babci wybrałam się do KFC. Rapu słucham tak głośno, że pękają szyby w lodówce, a przecież mama nienawidzi tej muzyki. Chodzę w czarnych najkach bo wiem, że teraz modne są vansy. Na złość wszystkim wciąż jestem z facetem, który mnie niszczy. Chyba przechodzę jakiś jebany bunt. / abstractiions.
|
|
  |
|
` Przecież go kocham. Co z tego, że zawiódł mnie miliony razy. Przecież do cholery - jest moim życiem. Co z tego, że matka patrzy mi w oczy i widzi pustkę - wykańcza mnie. Tracę znajomych, przyjaciół. Tracę wszystko i gdyby chociaż raz udowodnił mi, że warto tracić dla niego życie - byłabym spokojniejsza. / abstractiions.
|
|
  |
|
` totalnie zdeptałeś moje zaufanie. Każdy kolejny blant, wyjście z kumplami, brak siana w moim portfelu. Wszystko sprowadza się do najgorszego. Powiedz mi, jak mamy budować związek kiedy każdą moją myśl "chyba powinnam mu znów zaufać, wierzyć", zdeptuje Twój kolejny ruch. / abstractiions.
|
|
  |
|
` idealny facet? To ten który sam, z własnej woli zabierze Cię do kina na premierę filmu "Titanic 3D." ;) / abstractiions.
|
|
  |
|
` od dłuższego czasu źle się czułam. Wcześniej wiecznie narzekałam na dodatkowe kilogramy, dziś mogę cieszyć się wystającymi kośćmi biodrowymi. Rodzina mówi, że marnieję w oczach a znajomi pytają czy nic nie ćpam. A ja? Ja jestem normalną dziewczyną tyle że nieszczęśliwie zakochaną. / abstractiions.
|
|
|
|