 |
|
Albo się wyrycz, albo przeklinaj, ale do cholery jasnej, nie duś tego w sobie.
|
|
 |
|
''Poczołgałam się z powrotem do łóżka i naciągnęłam prześcieradło na głowę. Ponieważ jednak przepuszczało światło, wtuliłam twarz w poduszkę, żeby stworzyć złudzenie, że jest noc. Zastanawiałam się nad tym, czy nie należałoby może wstać, ale nie mogłam znaleźć żadnego powodu. Nic na mnie nie czekało.''
|
|
 |
|
Zastanawiam się, jak długo tak jeszcze wytrzymam.
|
|
 |
|
"Wszędzie dobrze, gdzie jeszcze
mnie nie ma, gdzie jeszcze nie
przywiozłem siebie – części ciebie."
|
|
 |
|
zaznaczam dni w kalendarzu kiedy myślałem tu o Tobie, trzysta sześćdziesiąt pięć dni zaznaczonych kilkakrotnie
|
|
 |
|
“ Albo mi pomóż, albo mnie zostaw. I mam jeszcze prośbę : nie zostawiaj. ”
|
|
 |
|
Przytulaj moje zmarznięte ciało każdego chłodnego wieczoru. I kochaj. Tak jak jeszcze nikt nigdy nie kochał. Podaruj mi całego siebie i swoje serce. Zaopiekuje się wszystkim,tylko bądź. / poetkazprzypadku
|
|
 |
|
cz.3 Wysłałam i ... Długo czekałam na ruch z jego strony. Aż w końcu z nieskrywaną niecierpliwością złapałam wibrujący telefon na kuchennym stole. Nie wiem co wtedy myślał,nie wiem co chciał dać mi do zrozumienia. Nie chciałam słuchać i dopytywać. Nie mogłam zacząć wątpić,zacząć się zastanawiać. Jego słowa chodzą za mną jeszcze czasem wieczorami, ponurymi, zimnymi i samotnymi. "Zawsze myślałem,że łączy nas coś wyjątkowego, a Ty tak po prostu każesz mi zapomnieć. Nic z tego nie rozumiem". Problem w tym,że nigdy nic nie rozumiał. A ja przestałam chcieć mu wszystko tłumaczyć, Może za kilka lat w końcu dorośnie do tego by zastanowić się co zrobił nie tak , jak mnie skrzywdził i ile czasu mojego życia mi zmarnował. Będzie na nas wtedy za późno ale przynajmniej mu wybaczę./ poetkazprzypadku
|
|
 |
|
cz.2 Uśmiech mimowolnie pojawił się na mojej twarzy. Nie nie, nie z radości ani podziwu dla jego romantycznej duszy. To wszystko było tak strasznie żałosne. On był taki niezdecydowany. Liczyło się tylko to czego on chce,tego jak on chce i kiedy chce. Reszta była nieważna. I właśnie wtedy poczułam,że to jest ten moment. To musiał być koniec. Nie taki, o którym zawsze mówię a który nigdy nie nadchodzi. Prawdziwy i definitywny. Nie chciałam się z nim spotkać, nie chciałam patrzeć w te jego migdałowe oczy z cudowną brązową tęczówką. Wiedziałam,że jego bliskość i jego oddech odczuwalny na karku zmiękczy mnie. Wzięłam do ręki telefon,wybrałam jego numer. "Chwila, w której ona w jakiś sposób usunęła mnie z Twojego życia. A Ty? A Ty wyraziłeś na to zgodę. Wymazałeś mnie jak gąbką ściera się tablicę. To był kluczowy moment. Zrozumiałam,że tak powinno zostać. Tak jest dobrze. Nie możemy się więcej spotykać. Żyj swoim życiem i nie psuj mi mojego. Zapomnij,że istniałam."
|
|
 |
|
cz.1 Zapytał tak po prostu jak gdyby nigdy nic się nie stało jak się czuję. Długo zastanawiałam się nad sensem odpowiedzi. Bo co miałam mu napisać? Że to on był przyczyną mojego wewnętrznego poczucia pustki? Że to przez niego zostałam obdarta z uczuć? Że zamiast czuć się dobrze sama ze sobą zastanawiałam się co jest ze mną nie tak? Nie chciałam dać mu satysfakcji i poczucia przewagi nade mną. Chciałam udowodnić mu,że choć zajęło mi to dużo czasu to sobie poradziłam. Nie szlocham już co noc,nie myślę o tym co było. Idę pod wiatr. Wzięłam się w garść i teraz chce by liczyło się tylko moje szczęście. Zawsze kiedy chce się uniknąć dalszych pytań odpowiada się "U mnie dobrze , a co u Ciebie?". Tak też zrobiłam. Wtedy on omijając zadane przeze mnie pytanie poprosił mnie o spotkanie. Niby,że tyle się u niego zmieniło,że ma trochę czasu i chce spędzić go ze mną. W końcu tak dawno się nie widzieliśmy. Przecież zupełnie zapomniał jak wyglądam i koniecznie musi to nadrobić.
|
|
 |
|
Uwielbiam te dni,
kiedy pomimo pochmurnego nieba
chce mi się uśmiechać do każdego i cieszyć się,
tak po prostu tym co mam.
|
|
 |
|
Wzruszyłam ramionami.
Był to jedyny gest
na jaki mogłam się zdobyć.
|
|
|
|